Ein Leben Fur Ungarn-Zycie Dla Wegier

Temat na forum 'HoI II - AARy' rozpoczęty przez LiS Pustyni, 3 Luty 2005.

Status Tematu:
Zamknięty.
  1. Był piękny dzień 1 stycznia 1936r. Stałem wtedy na mównicy w gmachu parlamentu w Budapeszcie i jak zawsze przemawiałem do swego ludu. Stałem tam kiedy byłem adiutantem Franciszka Józefa. Byłem tam jako dowódca floty Austro-Węgierskiej. Od 1920 przemawiałem tam jako regent państwa. Mimo to dzisiejsze przemówienie było inne. Najważniejsze w moim życiu.

    ,,Drodzy rodacy, przedstawiciele wszystkich klas społecznych. Zwracam się do wszystkich Węgrów w kraju i poza jego granicami. Dziś pierwszego stycznia roku 1936 wchodzimy na nowa drogę. Nie będzie ona ani łatwa ani prosta. Ale idąc tylko ta droga odbudujemy nasze ukochane królestwo. Odbudujemy nie tylko jego wielkość i sile ale także zbudujemy cos co nie udało się nikomu przed nami. Połączymy wszystkie kraje bałkańskie w jedno państwo. Stworzymy Wielkie Królestwo Węgierskie. Marzył o tym Franciszek Józef. Marzył o tym Ludwik II , ale żadnemu się nie udało. Nam się uda. Niech żyją Wielki Węgry !,,

    Wszyscy zebrani wstali. Krzyczeli, bili brawa, śpiewali. Z ulicy dało się usłyszeć śpiew. Śpiewali zwykli obywatele. Dopiero po chwili zorientowałem się ze to nasz hymn. Na sali zebrani również się dołączyli. Oficerowie którzy stali koło mnie przyjęli postawę zasadnicza i odwali honory. W całym tym zamieszaniu nie zauważyłem ze sam dołączyłem do śpiewających. W moich oczach zakręciła się łza. Śpiewał cały Budapeszt. Śpiewał cały kraj.

    Kilka godzin później na zamku królewskim odbyłem pierwsza rozmowę tego dnia. Spotkałem się z premierem rządu Gyula Gombos de Jakfa, szefem sztabu Gustavem Henneyeyem oraz nowym dowódca armii Ferencem Szombathelyim który, zastąpił niedawno Istavana Shvoya. Tematem rozmowy było zwiększenie armii mobilizując nowe roczniki 1914,1915, i 1916. Dzięki temu rozpoczęliśmy proces formowania 3 nowych dywizji piechoty. Szef sztabu oraz dowódca armii uznali ze należy rozpocząć prace nad wynalezieniem nowej struktury organizacyjnej wojska wz. 36. Premier de Jakfa również się zgodził i odpowiedzialne za to zostały zakłady MAVAG z Budapesztu. Szef sztabu rozpoczął również proces stworzenia armii zawodowej. Oczywiście z moim poparciem. Następną rozmowę przeprowadziłem z ministrem gospodarki, Tihamerem Fabinyi który słusznie zauważył braki w naszym przemyśle. Przedstawił projekt wzmocnienia naszego przemysłu tworząc fabryki w Budapeszcie oraz Gyor. A rozwijaniem gałęzi przemysłu zajęły się zakłady chemiczne z Budapesztu. Natomiast minister spraw zagranicznych miał najwięcej problemów. Mój stary przyjaciel, Kalman Kanya przestrzegł mnie przed wygłaszaniem takich mów jak ta w parlamencie. Nasze ambasady w krajach bałkańskich były zasypywane a może lepiej bombardowane telegramami z zapytaniami o nasze intencje a MSZ nie było w stanie poradzić z taka liczba telegramów. Z braku energii i metalu podpisał również układ handlowy z III Rzesza. W zamian za potrzebne nam surowce obiecaliśmy wysyłać im ropę. W ostatniej rozmowie tego dnia, nowy szef wywiadu Zoltan Tildy poinformował mnie że, placówki wywiadowcze donoszą o koncentracji wojsk Jugosłowiańskich nad nasza granica. Natomiast w Austrii, Rumuni i Czechosłowacji wojska nad naszymi granicami były słabe i nie stanowiły zagrożenia. Poprosiłem go żeby cały wysiłek wywiadu skoncentrował na Austrii. Domyślił się szybko rangi tego zadania bo tylko dał znak głową i wyszedł. To był ciężki dzien. Ale powoli z chaosu i manewrowania w ślepych uliczkach Królestwo Węgier wchodziło na nowa drogę.
     
  2. i chwile poczekacie bo mam problemy z HoI :) Wlasnie nawrzucalem tych patchy od grafiki ze wogole sie wylaczyo i neiche dzialac. Wiec ponowna instalacja, patche, save i screeny :D Ale dzis wieczorkiem powinno byc juz dobrze.

    [ Dodano: Pią Lut 11, 2005 8:52 pm ]
    4 kwietnia postanowiłem odwiedzić nasze korpusy rozmieszczone nad granica z Austria. Defilada z udziałem wojsk 27 i 28 dywizji piechoty zrobiła na mnie duże wrażenie. Po raz pierwszy miałem okazje oglądać wojska w nowych mundurach. Były to podobne do niemieckich, ciemno zielone. Mimo wszystko widać było że, to Węgrzy. Omówiłem z dowódcami korpusów zaistniała sytuacje kiedy przyjechał na motorze goniec od szefa wywiadu z meldunkiem, ze Austria wzmocniła granice przed nami siłami 2 dywizji. Jeszcze 3 godziny temu była pusta droga aż do samego Salzburga a teraz na granicy mamy przeciw sobie 2 dywizje. Nie wiadomo co były dalej. Przewaga była po stronie Austrii. 10 Dywizji przeciwko naszym 9 ale w bitwie granicznej przewaga była po naszej stronie. Trzeba było wykorzystać sytuacje i rozbić jak najwięcej wojsk wroga. Nie było na co czekać. Poderwałem się z krzesła i wykrzyczałem na glos.
    ,,Naprzód. Na Wiedeń,,.
    Stałem tak z palcem skierowanym przed siebie przez dobra chwile. Wszyscy zebrani od zwykłych żołnierzy aż po ich dowódców patrzyli na mnie z zaskoczeniem. Dopiero po chwili zorientowali się ze to nie żarty i z wielkim okrzykiem rzucili się w celu sformowania grup bojowych. Dowódcy korpusów patrzyli na mnie ze zdziwieniem. W końcu i do nich dotarło i ruszyli biegiem do swoich sztabów, Był to piękny widok jak żołnierze, przed chwila brali udział w defiladzie, a teraz przygotowują się do walki. Jak ciężka była sytuacja zorientowałem się dopiero kiedy przyjechał do mnie szef sztabu. Był to bardziej desperacki, nie przemyślany krok. Jak błędna okazać się miała ta decyzja pokażą najbliższe tygodnie. I i II drugi korpus ruszyły na Graz i po krótkich walkach granicznych odrzuciły siły nieprzyjaciela. III korpus pozostał w Gyor dla ochrony przed możliwymi wypadami wroga z kierunku Wiedeńskiego. Po zdobyciu Grazu obydwa korpusy skierowały się na Klagenfurt. Nikt nie zdawał sobie sprawy że, tą spokojną miejscowość zapamiętają wszyscy. 9 kwietnia naprzeciw I i II Austriacy rozlokowali jedna dywizje piechoty. Bitwa była krótka i wróg wycofał się. W ciągu następnych kilku godzin nieprzyjaciel rzucił do walki jeszcze 2 dywizje ale atak był źle skoordynowany i załamał się w ogniu naszych karabinów. Ale nasze korpusy były już zmęczone walka. Brakowało zaopatrzenia i stale rosła liczba zabitych. O godzinie 2.00 w nocy planowane było zajęcie miasta. Ale ostatnim rozpaczliwym atakiem najpierw jedna, a potem dwie wrogie dywizje zatrzymały nasze korpusy. Następny atak zaplanowano na 1.00 17 kwietnia. Jakie były zaskoczenie kiedy zamiast 2 wrogich dywizji zastaliśmy 4. W ciągu 4 godzin walk straty obu korpusów przekroczyły ponad 12 tyś. żołnierzy. Kiedy dotarły do mnie te raporty o mało co nie zemdlałem, ale jeśli Klagenfurt pozostanie w rękach to o okrążeniu Wiednia mogliśmy zapomnieć. I i II korpus powtarzały atak każdego dnia. Nic nie zyskaliśmy a straty wzrosły do ponad 60 tys. Brak zaopatrzenia w obu korpusach nie pozwolił na dalsze ataki. Postanowiłem przejąć dowództwo i rozegrać to pokerowo. Wydałem aby nasze lotnictwo w dzień i w nocy bombardowało pozycje nieprzyjaciela. Z Gyor ściągnięto III korpus a granice pozostawiono bez ochrony. Był to tak ryzykowny manewr że wojna mogła się na paradzie wojsk wroga w Budapeszcie. Ale na szczęście garnizon Wiednia nie zorientował się i pozostał na stanowiskach. 27 kwietnia o godzinie 5.00 wszystkie trzy korpusy uderzyły na wroga. W walce rozpoznano 3 dywizje piechoty i 1 dywizje strzelców alpejskich. Mimo to ok. godziny 22 opór nieprzyjaciela złamano. Droga na Salzburg stała otworem. I korpus pozostał w Grazu, II zajął pozycje obronne wokół Klagenfurtu a III korpus pomaszerował na Salzburg i zdobył go po drobnych potyczkach dopiero 22 maja. Austria została przeciętą na pół. Chciałem atakować dalej, ale dowódcy korpusów interweniowali u szefa sztabu że, stan wojska jest krytyczny. Atak przyniesie tylko straty. Mimo ich obaw widziałem sytuacje której nie wolno było przegapić. Rozkaz do ataku na Wiedeń wydałem 23 maja. Mimo ciężkich czterodniowych walk 27 maja o godzinie 17.00 III korpus wkroczył do stolicy Austrii. Do 5 czerwca 6,7 i 10 Dywizja piechoty z III korpusu oczyściły Linz oraz Hollabrunn. 7 Czerwca I i II korpus uderzyły na Innsbruck i jeszcze tego samego dnia rząd Austrii poprosił o pokój. Na odpowiedz nie czekali długo, bo o 5.00 następnego dnia I oraz II korpus zdobyły Innsbruck. Mimo to walki nie ustały i do 16 czerwca I korpus oraz 24 i 25 dywizja piechoty z II korpusy rozbiły resztki oddziałów nieprzyjaciela pod Lechem. Tego samego dnia o godzinie 12.00 obwieściłem przez radio o zajęciu terytorium Austrii. Jeszcze zanim ogłosiłem tą radosna wiadomość dotarły do mnie wiadomości o atakach ruchu oporu. Szybko wszystkie trzy korpusy zostały przeniesione do służby okupacyjnej na terenie całej Austrii. Dwa dni później powróciłem do Budapesztu. Tak jak przewidziałem premier de Jakfa spisywał się świetnie. Zmobilizowano następne 3 dywizje piechoty. Stały się zalążkami IV,V i VI korpusu. Dzięki pozyskanym fabrykom zatrudniliśmy następna firme. Do roku 1937 nie działo się nic szczególnego. Ruch oporu został zdławiony, 6 korpusów zostało zmodernizowanych według wz 36. a ich dodatkowe brygady wg. planu Sz. od nazwiska szefa sztabu gen. Szombathely. Pierwsza dywizja w korpusie posiadała brygadę artylerii, dryga brygadę przeciwpancerną a ostatnia dywizja brygadę przeciwlotnicza. Na dzień 1.01. 1937 stan naszej armii wynosił 14 dywizji piechoty z planowanych 18. Były rozmieszczone w 6 korpusach numeracja od I do VI z czego trzy pierwsze były trzy dywizyjne a pozostałe tymczasowo dwu i jedno dywizyjne. Po skończonym roku na zebraniu rządu podsumowaliśmy rok 1936. Bilans był dodatni. Mimo drobnych zamieszek związanych z wojna które sięgnęły ok. 5 % niezadowolenia wszystko przebiegało dobrze. Austria została przyłączona i to już na samym początku naszej wielkiej, dziejowej misji. Dzięki mobilizacji straty poniesione w Austrii zostały szybko uzupełnione. Nasze odkrycia w dziedzinie technologii były zdumiewające nawet dla nas samych. Z dziedzin wojskowych odkryto wz. 36 dla piechoty. Udało się również zwiększenie przemysłu o 5%. Odkryto wczesną artylerie polowa oraz działa przeciwpancerne. Na rok 1937 zaplanowano rozpoczęcie prac nad zwiększenie produkcji o następne 5%. Wynalezienie czołgu M38 Toldi oraz opracować myśliwce i myśliwce przechwytujące. Plany były ambitne ale możliwe do zrealizowania.
    Jako ze nic się nie działo ani na Bałkanach ani w samym Budapeszczcie postanowiłem wyjechać na urlop, nad jezioro Balaton. O tej porze jest tam pięknie. Ale moje plany pokrzyżowało przybycie do Budapesztu delegacji Chorwacji. W dość krótkiej rozmowie poinformowali mnie że, ich obywatele są zastraszani, mordowani, a ich kobiety są gwałcone. Ich rodzinne domy są grabione przez Jugosłowiańskich żołnierzy i przybyli do nas by prosić o pomoc. Oboje z premierem zdawaliśmy sobie sprawę że, kłamią jak z nut ale to mógłby być pretekst do inwazji na Jugosławie.


    (zdjecia zostana wyslane z opoznieniem :p za niedogodnosci przepraszam)
     
Status Tematu:
Zamknięty.

Poleć forum