Orzeł Biały nad Europa

Temat na forum 'HoI II - AARy' rozpoczęty przez DysoN, 7 Luty 2005.

Status Tematu:
Zamknięty.
  1. DysoN

    DysoN Nowy

    Witam wszystkich serdecznie, to będzie mój pierwszy AAR (choc niekompletny jeszcze bo gra trwa) jak i zarazem pierwszy post na tym forum.

    Rozpocząłem może niezbyt ambitnie ale jest to moja pierwsza w ogóle gra w HoI 2, wczesniejsze gry z serii EU nie przekonywały mnie jakoś specjalnie, odmieniło się to jednak zupełnie za sprawą tej właśnie gry :wink: Wybrałem grę Polską na średnim poziomie trudności, najdłuższą kampanie, rozpoczynającą sie w 1936 roku.

    Po zapoznaniu się ze stanem państwa, obrałem strategie agresywno-obronną :) Postanowiłem rozszerzyć moje państwo i zwiększyć jego potencjał przemysłowy. W tym celu skupiłem się początkowo na zdobyciu państw nadbałtyckich. Korzystając z historczynie zaistniałych okoliczności i niedobrych stosunków z Litwą wypowiedziałem im wojnę. Zaskutkowało to wypowiedzeniem mi wojny przez Łotwę i Estonię oraz zerwaniem paktu o nieagresji przez ZSRR i prawie maksymalnym pogorszeniu sie stosunków. W celu przeprowadzenia ataku na kraje nadbałtyckie większość armii przerzucilem na północny wschód przygotowując się do ataku. Moja wschodnia granica została prawie bezbronna. Na zachodzie nietknięte wojska zostawiłem tylko w Gdańsku. Armie Poznań i Kraków oddelegowały po 2 dywizje. Sama wojna przebiegła dość szybko i sprawnie. Po kolei anektowałem Litwę Łotwę i Estonię inwestując także sporo pieniędzy w polepszenie stosunków z ZSRR, którego ataku panicznie prawie się obawiałem.

    Na arenie międzynarodowej sukcesywnie (bez moich interwencji) polepszały się moje stosunki z Francją i Wielką Brytanią jednak sojuszu nie zawierałem. Na początku 1937 roku ku mojemu zaskoczeniu Francja , WB oraz kilka pomnieszych krajów wypowiedziały wojnę Niemcom, po niedługim czasie zrobił to także ZSRR. Ucieszyła mnie ta wiadomość bo potencjalni wrogowie zaczęli walczyć pomiędzy sobą. Wojna ta nie była jakaś krwawa jedynie Rosjanie bombardowali Krolewiec a nie mając dojść drogą lądową do Niemiec główna walka toczyła się na Bałtyku gdzie po krótkim czasie zapanowali Niemcy. Wojna na zachodzie też ograniczała się chyba do walk powietrznych i morskich gdyż z powodu neutralności Belgii i Holandii obie strony ugrzęzły na linii Maginota nie mogąc przełamać jedni drugich.

    Jeśli chodzi o badania, to początkowo skupiłem się na badaniach przemysłowych mających dać profity w przyszłości równocześnie także rozpoczynając rozbudowe fabryk w paru narodowych prowincjach w celu zwiększenia przyszłej mocy produkcyjnej. Początkowo nie budowałem żadnych jednostek wojskowych, rozwiązując nawet 2 istniejące rezerwowe dywizje piechoty. Doprodukowałem jedynie kilka brygad artylerii w celu doposażenia armii.

    Do końca okolo 1938 roku sytuacja się nie zmieniała. Nadal miałem pokój z Niemcami i ZSRR, modernizowałem nieznacznie armię. Na arenie międzynarodowej jedynie skupiałem się na polepszaniu stosunków z ZSRR, z którego strony ciągle obawiałem się ataku, oraz na umowach handlowych uzyskajac brakujace surowce i sprzedajac głównie produkowane zaopatrzenie. Po ponad roku aktywność partyzancka zmalała w zajętych krajach nadbałtyckich prawie do zera. Umożliwiło mi to przesunięcie sił stacjonujących tam na powrót na moje zachodnie rubieże oraz raczej symboliczne obsadzenie granic z ZSRR. Na południu cały czas miałem spokój, ani Czesi ani Rumuni nie przejawiali gwałtownych ruchów.

    Moje badania od przełomu 1937/1938 przesunęły się w kierunku militarnym. Zarzuciłem zupełnie badania morskie a skupiłem się na piechocie, artylerii polowej i ppanc oraz czołgach. Pod koniec 1938 wymyślony miałem już czołg 7TP i niezwłocznie rozpocząłem produkcję dywizji opartej ma tym typie. W dziedzinie lotnictwa także miałem pewne postępy ale nie dość znaczne, jedynie myśliwce przechwytujące ulepszone do 3 poziomu (PZL P-50 Jastrząb) a bombowce strategiczne do 2 poziomu. W 1938 rozpocząlem także budowę fortyfikacji w prowincjach Poznań i Gdańsk, budowaly się bardzo długo ale jak się okazało, była to dobra inwestycja.
    Produkowałem także od mniej wiecęj 1938 roku sporo brygad pomocniczych zwłaszcza artylerii polowej i ppanc, także kilka plot. W polowie 1939 ponad połowa moich dywizji miała
    dodatkowe brygady pomocnicze.

    Wiosną 1939 roku Niemcy zażądały ode mnie korytarza eksterytorialnego i dostępu do Prus Wschodnich. Nie zgodziłem się na to, co zaskutkowało wybuchem wojny z Niemcami. Niemcy nie byly przygotowane do tej wojny, na granicy z Polska nie mieli zbyt wielkich sił. Zaraz po wypowiedzeniu wojny zająłem prowincje Elbląg i Królewiec, z granicy wschodniej przesunąłem część armii na zachód. Niedługo po wybuchu wojny wyprodukowano wreszcie moją pierwszą dywizję pancerną (10 pancerno-motorową) i na jej dowódcę obrałem gen. Maczka (jakże by inaczej :) ). Korzystając z małej obecności wojsk niemieckich w prowincji Opole nie mogłem się oprzeć tej sytuacji i połączonym atakiem z Poznania, Częstochowy i Krakowa zaatakowałem Opole. Niemcy szybko uciekli a moje wojska z prowincji Częstochowa przemieściły się do zdobytej prowincji.

    Nie cieszyłem się zbyt długo tą zdobyczą, Niemcy przeszli do kontrataku z łatwością wypierając moje armie z Opola oraz zdobywając prowincję Bydgoszcz. Od kwietnia do sierpnia 1939 prowincje Opole i Bydgoszcz przechodzily z rąk do rąk. W sierpniu Niemcy przypuścili ciężki atak na moją armię Poznań - walka była cięzka, w sumie w samej bitwie wzięło udział ponad 20 dywizji. Armia Poznań obroniła się a Niemcom jakby spadł animusz. Dałem odpocząć mym wojskom, uzupełniłem je jeszcze paroma brygadami artylerii, moja 10 pancerna w międzyczasie zmodernizowana została do modelu 10TP pokusiłem się o zaatkowanie Niemców. Na południu dość szybko zdobyłem Opole, przegrupowałem się i zdobyłem połączonym atakiem także Wrocław. Armia Poznań zajęła Kosztryń a Armia Gdańsk w połączeniu z atakiem z Bydgoszczy po kilkukrotnym wzajemnym odbijaniu sobie prowincji zajęła ostatecznie Szczecin. Granica stanęła pod koniec 1939 na Odrze, zgodnie z naszą obecną linią granic. Nie czując sie na tyle mocny by dalej atakować i móc utrzymać ew. zdobyte prowincje zatrzymałem się na Odrze modernizując moje jednostki. Część armii przerzuciłem na powrót na wschód, wyprodukowana została także moja druga dywizja pancerna która posłałem także na wschód, gdyż cały czas obawiam sie wybuchu wojny z ZSRR choć poprawilem z nimi stosunki które wahają się aktualnie w okolicy zera.

    Co ciekawe, po wybuchu wojny z Niemcami sojusznicy mnie do konca nie opuścili, z lotnisk na terenie RP korzystali Anglicy i Francuzi. Na froncie zachodnim ciągle bez zmian, tam wojna ogranicza się tylko do wzajemnego bombardowania. Belgia i Holandia ciągle pozostają neutralne, Austria ciągle niepodległa, Czesi ciągle z Sudetami.

    Pod koniec 1939 mam 2 dywizje pancerne oparte na 10TP, żadnych dywizji piechoty nie straciłem choć dwie wcześniej sam rozwiązałem. Większość moich dywizji piechoty i kawalerii ma dodatkowe pomocnicze brygady, a wszystkie dywizje piechoty udało mi się zmodernizować do piechoty '39. W produkcji mam 3 dywizje pancerną (10TP) , skrzydło P-50 Jastrząb oraz pare brygad artylerii ppanc, w które wyposażam jednostki na wschodzie gdyż siły armii czerwonej, jak mi się wydaje, robią się coraz bardziej nerwowe i coraz częściej są wśród nich dywizje pancerne.

    Jestem w takim momencie gry, w którym złapałem drugi oddech, obroniłem sie przed Niemcami, na wschodzie na razie spokój. Zastanawiam się teraz w którym kierunku dalej się zwrócić. Skupić się na może dalszym podboju Niemiec czy też może zaatakować Czechy? Kuszą mnie ich rozbudowane w fabryki prowincje. A może Rumunia? Czy też może spróbować zwrócić się na wschód a z Niemcami próbować podpisać pokój? Jak Francja i Anglia na to zareagują?


    C.D.N. jak tylko rozegram trochę więcej gry.
     
  2. DysoN

    DysoN Nowy

    Zima 1939 roku zaczęła się nieco później niż to zwykle bywało. Uzupełnienia dla dywizji stacjonująych w zdobycznych prowincjach Kosztrzyn, Szczecin i Wrocław dopływały powoli ze względu na przemysł obciążony produkacja zapatrzenia oraz trzeciej dywizji pancernej czołgów lekkich i samolotów przechwytujących. Zaopatrzenie dopływało w normalnym tempie a jednostki po cieżkich walkach w zeszłym miesiącu łapały drugi oddech przygotowując sie na zbliżającą sie kontrofensywę niemiecką. Armia stała na Odrze a zwiadowcy wypatrywali zbliżających się faszystów, dywizje wyposażone w dodatkowe brygady artylerii polowej i przeciwpancernej dawały dowódcom poczucie większego komfortu idącego w parze ze większą siłą ognia. Jednak drugi brzeg Odry wydawał się być spokojny. Berlin, którego łunę świateł można było zobaczyć nocą był tak blisko ale zarazem tak daleko.
    Lotnictwo polskie wraz ze wsparciem lotnictwa brytyjskiego i francuskiego operującego z baz pod Łodzią z powodzeniem operaowało nad Brandenburgią spychając lotnictwo niemieckie do defensywy i uzyskując przewagę powietrzną. Kosztowało to życie wielu pilotów, walki w powietrzu były krwawe a piloci często padali ze zmęczenia. Kraj i ludność dźwigała jednak wysiłek wojenny dzielnie.

    13 grudnia wywiad donióśł że wojska niemieckie zaczęły się przegrupowywać, pare dywizji opuściło okolice Berlina i udało się w nieznanym bliżej kierunku. Nadarzyła się okazja zdobycia stolicy faszystów. Naczelne dowództwo po analzie danych wywiadowczych postanowiło spróbować tej pokerowej zagrywki, taka okazja mogła się już nigdy nie powtórzyć.

    Równo o godzinie 8:00 15 grudnia rozpoczął sie zmasowany ostrzał pozycji niemieckich a godzine póżniej cała armia Poznań pod dowództwem gen. Kutrzeby stacjonująca w prowincji Kostrzyń wsparta kilkoma innymi dywizjami, w tym wsławiona w walkach na Litwie 1 DP Legionów ruszyła do ataku.
    Po cieżkich walkach wieczorem tego samego i ulicznych w dniu następnym dnia szala zwycięstwa przesunęła sie na naszą stronę. To niewiarygodne ale Niemcy zaczęli się wycofywać!
    Na północy nie było już tak dobrze, atak spod Szczecina na sąsiadującą prowincję Straslund mimo przewagi liczebnej wojska polskiego zostal gładko odparty przez stacjonujące tam armie pod dowództwem von Kleista przy niestety dużych stratach własnych.

    Jednostki zwiadowcze 1DP Legionów wjechały do Berlina 19 grudnia zastając miasto na wpół opuszczone. Porucznik Zawadzki zatrzymując się pod Reichstagiem meldował o śladach wręcz panicznej ucieczki niemieckich urzędników.
    Dwa dni później do miasta zaczęły docierać jednostki główne. Naczelne dowództwo obawiało się silnego kontraataku lecz ten o dziwo nie następował. Ostatecznie oddelogowano do zajęcia Berlina i okolic 7 dywizji piechoty wspartych artyleria polowa, przeciwlotniczą i przeciwpancerną. Trzon armii Poznań pozostał w Kostrzyniu zabezpieczając dorgi zaopatrzenia i groźbę okrążenia.

    Było za spokojnie, wszyscy obawiali się ataku Niemców ale nikt nie wiedział ani gdzie ani kiedy. Wyjaśniło się dokładnie wszystko w przednień Wigilii, 23 grudnia. Potężny atak armii pod dowództwem von Runsdetta szybko wyparł o wiele mniejsze siły armii Kraków (5 dywizji) , 10 pancerno motorową i przechodzącą w tej bitwie chrzest bojowy Warszawska Dywizje Pancerną. Pokonane jednostki rozpoczęły odwrót w kierunku Krakowa. Wycieńczone jednostki goniąc resztkami zaopatrzenia powoli wycofywały się. Potężne uderzenie niemieckie doprowadziło do prawie zupełnego odkrycia poludniowego skrzydła armii Poznań, droga na Opole stała otworem, a stamtąd droga na Poznań. Pośpiesznie ściągłem cokolwiek by zapchać tę dziurę. Jak można się było spodziewać, koleje uderzenie poszło w kierunku Opola, 1 dywizja piechoty nie byla w stanie odeprzeć uderzenia niemieckiego i rozpoczęła odwrót w kierunku Częstochowy. Niestety wycieńczona armia Kraków nie mogła wiele pomóc i rozpaczliwie wyczekiwała uzupełnienia zaopatrzenia i posiłków. 30 grudnia Niemcy odbili Opole, jednak niepostrzeżenie rozciągnęli swe siły już znacznie i stali się podatni na kontratak. Armia Poznań z rejonu Kostrzynia przypuściła atak w kierunku Wrocławia dokładnie w sylwestra. Wraz z nią od strony Krakowa atakowała armia Kraków oraz jedyne 2 dywizje pancerne w niepełnym ciągle stanie. Atak niestety został odparty. Walki wycieńczyły obie strony które potrzebowały troche czasu na przegrupowanie się i uzupełnienia. 3 stycznia rozpoczęty został nowy atak: armia Kraków wsparta 2 dywyzjami pancernymi zaatakowała siły niemieckie pod Opolem, wsparcia udzieliły także jednostki stacjonujące pod Poznaniem. Niemcy po ciężkich walkach zostali wyparcu i wycofali się w kierunku Wrocławia. Po paru dniach połączony atak armii Kraków, armii Poznań i pomniejszcyh związków wyparł Niemców z prowincji Wrocław. Pod koniec pierszej dekady stycznia granica znów stanęła na Odrze z jednym wyjątkiem - Berlin chluba tak butnych i bezczelnych przed wybuchem wojny Niemców był w rękach polskich. Okrążone z 3 stron jednostki nie były jednak przez nikogo niepokojone, spokojnie magazynowały zaopatrzenie i okopywały się. Zarówno Polacy jak i Niemcy podciągali zaopatrzenie, posiłki i przygotywali się do następnej bitwy.

    Naczelne dowództwo czuło się bardzo niepewnie zostawiając jednostki w Berlinie okrążone z 3 stron, rozpoczęto opracowywanie planów ataku na prowincje na północ oraz na południe od Berlina by zmniejszyć ryzyko okreążenia zupełnego.

    Naród opłakiwał swych poległych na polu walki synów jednak ostatnie zwycięstwa budująco wpłynęły na morale społeczeństwa, duch walki nie zginął w ludziach. Kurier Poranny ze zdjęciem polskiej flagi powiewającej nad bramą brandenburską był rozchwytywany i sprzedawany 'na pniu'. Jednocześnie jednak dziennikarze podkreślali armia uwikłana w wojnę z Niemcami zostawiła wschodnia granicę w zasadzie prawie niebronioną, stacjonujących na wschodzie 11 dywizi rozciągniętych od Estonii aż po granice z Rumunią na pewno nie powstrzyma radzieckiego ataku, którego wszyscy po cichu się obawiają.
    -----

    Postarałem się troche urozmaicić mój AAR, może paru z Was spodoba się troche bardziej :)
    Czym robicie screeny z gry, zamieściłbym pare nie wiem czy szukac jakiegoś screen catchera czy może gra ma wbudowany taki mechanizm?
     
  3. DysoN

    DysoN Nowy

    Znalazłem dziś jeszcze chwilkę czasu więc załączam obiecan screeny :)
     
  4. DysoN

    DysoN Nowy

    Pierwsza dekada stycznia 1940 w Wojsku Polskim ułynęła pod znakiem przegrupowań, uzupełnień i podciągania linii zaopatrzenia. Dowódcy dając swym jednostkom chwile oddechu i odpoczynku dopracowywali szczegóły planów uderzenia na północ i południe od Berlina, dane wywiadu i oddziałów rozpoznawczych przynosiły dość niepełne dane lecz te informacje, które dotarły do sztabu naczelnego nie wróżyły łatwych zwycięstw. W prowincji Straslund Niemcy uzupełniali swe siły, prawdopodobnie armia tam stacjonująca została wzmocniona jedną dywizją piechoty. Nieco lepiej sytuacja wyglądała w prowincji Cottbus. Stacjonujące tam dywizje były mocno wyszczerbione walkami pod Opolem i Wrocławiem, do tego od ostatniego czasu wiele z nich było w ciagłym odwrocie. Morale w tych jednostkach nie było już tak wysokie jak jeszcze pare tygodni wcześniej, w ręce polskie oddawali się coraz częściej dezerterzy. Informacje których udzielali wskazywały na to, że wielu żołnierzy czuło się oszukanych przez swych dowódców a utrata stolicy wpłynęła demoralizująco nie tylko na społeczeństwo. Ze strony Hitlera drogą dyplomatyczną nie napływały żadne propozycje pokojowe. Rząd niemiecki tymczasowo za swą siedzibę wybrał Essen, gdzie w warunkach dość chaotycznych i pod groźbą nalotów francuskich i angielskich próbował na nowo organizować pracę. Rząd polski zaczynał się coraz bardziej niepokoić biernością swych sojuczników znad Sekwany i Tamizy. Co prawda ich lotnictwo walczyło dzielnie, flota także nie próżnowała, jednak armie poza okresową wymianą ognia artleryjskiego nie ruszyły się ani o metr ze swych pozycji. Większość krwi przelewali wciąż Polacy.

    Natarcie zaplanowano wstępnie na 11 stycznia, jednak warunki pogodowe wymusiły przesunięcie ataku o 24 godziny, burze śnieżne ustąpiły i chwilowo warunki pogodowe się polepszyły. Atak rozpoczęto równocześnie na proswincje Straslund i Cottbus. Natarcie na południu przeprowadziła głównie armia Kraków przy wsparciu 10 panecrno motorowej, warszawskiej dywizji pancernej oraz paru dywizji nie wchodzących w skład armii Poznań a stacjonujących pod Kostrzyniem. Atak na Straslund przeprowadzono z trzech kierunków: Berlina, Szczczecina i Kostrzynia. Armia Poznań stanowiła główną siłę ataku jednak armie pod dowództwem von Kleista po raz kolejny odparły atak. Natarcie na południu posuwało się znacznie lepiej, już po paru godzinach pozycje niemieckie zostały przełamane a armia Kraków i jednostki pancerne posuwały się w kierunku Cottbus, Niemcy wycofywali się w panice. W tym samym czasie nalotnisku Templehoff pod Berlinem lądowały właśnie pierwsze P-50 Jastrząb z dywizjonów pościgowych. Dowództwo postanowiło przenieść je bliżej frontu, gdzie choć narażaone na ataki nie musiały już operować na granicy zasięgu.
     
  5. DysoN

    DysoN Nowy

    Odcinek 4 - upadek III Rzeszy

    15 Styczeń 1940 roku dla gen. Kutrzeby, dowódcy Armii Poznań zaprawionej już w bojach, zapowiadał się mniej pracowicie niż zwykle. Tego dnia miał po raz pierwszy od ponad miesiąca spotkać się ze swymi dwoma córkami na obiedzie w pałacyku pod Berlinem. Wraz z dwoma samochodami obstawy udał się ze swej kwatery w drogę wyczekując z niecierpliwością spotkania z córkami. Nie dane mu było jednak dojechać na to spotkanie, mijając pobliską wioskę jego samochód eksplodował. Gererał Kutrzeba, jego adiutant, oraz 3 żołnierzy ochrony także zginęło. Była to pierwsza z wielu akcji niemieckiego oddziałłu do zadań specjalnych. Ten sam oddział do końca kwietnia 1940 roku zabił jeszcze 4 innych ważnych dowódców wprowadzając spore zamieszanie w szeregach polskiej armii. Kolejne zamachy trwały aż do 11 maja gdy to w pułapce cały oddział został osaczony a następnie zlikwidowany gdyż nie chciał się poddać. Analizy kontrwywiadu wskazywały na to że grupą kierował oficer SS o nazwisku Skorzenny.

    Początek 1940 roku upływał pod znakiem ciężkich walk. obie walczące strony nie zważały na utrudnienia pogodowe i uparcie dążyły do osiągnięcia wyznaczonych celów operacyjnych i strategicznych. Armia Polska ostatecznie w lutym opanowała Straslund uniemożliwiając okrążenie Berlina od północy. Pod Dreznem i Lipskiem faszyści stawiali zacięty opór, obie prowincje do maja przechodziły wieokrotnie z rąk do rąk, oba miasta jak i infrastruktura całej okolicy wyglądały fatalnie. Pożoga, zgliszcza i swąd spalenizny byly na widoku codziennym. O ile natarcie polskie na południe od Berlina nie przynosiło spodziewanych skutków o tyle przesunięcie sił na północ oraz sprowadzenie z granicy wschodniej prawie wszystkich dostępnych oddziałów zaowocowało szybkimi postępami. Poczdam, Rostock i Lubeka dość łatwo wpadły w polskie ręce, w zajmowanych portach i stoczniach oddziały polskie znajdowały wiele niedkończonych okrętów. Niemcy szybko zareagowali na ofensywę na wybrzeżu przypuszczając kontratak w kierunku Rostock i początkowo spychając broniące tej prowincji 2 dywizcje armii Pomorze na powrót do Straslund. Przez 3 dni reszta wysuniętuch oddziałów armii Łódź i armii Pomorze zostało odciętych. Szybko przeprowadzony kontratak 10 dywizji pancerno motorowej, Warszawskiej dywizji pancernej oraz kilku dywizji armii Poznań wyparł Niemców z Rostock na powrót przywracając szlaki zaopatrzeniowe i wyrywając odcięte jednostki z otoczenia. Zwiad donosił że sąsiednie tereny wokół Hamburga i Kiel pozostały praktycznie niebronione a pod Hannover dojeżdżały dopiero oddziały jednej dywizji piechoty. Najwidoczniej atak bardzo zaskoczył Niemców, którzy skoncentrowali większość swych sił pod Dreznem i Lipskiem. Naczelne dowództwo nie zdecydowało się kontynuwać marszu na zachód gdyż jednostki zużyły już prawie całe zaopatrzenie a nowe dopiero zaczynało napływać. Ponadto, dalszy marsz na zachód zostawił by odsłonięte tyły i zbyt bardzo narażał na kontratak. Miast tego zdecydowano się zaatakować na zachód od Berlina. Korzystając z tego, że Niemcy w Poczdamie zostawili tylko niewielkie siły atak Polaków szybko wyparł faszystów za Elbe. Po podciągnęciu 2 dywizji z oddziałami inżynieryjnymi i po przegrupowaniu ofensywę kontynowano. Przeprawa przez rzekę kosztowała życie wielu żołnierzy jednak przyczółki zostały obronione a lotnictwo zapewniło osłonę przepraw z powietrza. Walki pod Lipskiem i Dreznem choć krwawe ciągle nie przynosiły rozstrzygnięcia. Armia Kraków pod dowództwem generała Orlicz-Dreszera była już bardzo wyczerpana walkami, podobnie jak wojska niemieckie dowodzone przpez Heinza Guderiana. Na tym etapie wojny po raz pierwszy zobaczono nowy model niemieckiego czołgu lekkiego, następcę leciwych PzKpwf II. Nowy model dysponował lepszą armatą i opancerzeniem jednak nie występował w wielkej liczbie. Lotnictwo niemieckie także wraz z każdym dniem stawało się coraz mniej aktywne. Sygnały o brakach w zaopatrzeniu także napływały od jeńców niemieckich. Wszystkie te informacje wskazywały na to, że niemiecki przemysł jak i cała machina wojenna zaczęły się załamywać. Niemcy mieli już po prostu dość wojny, nawet na zajętych przez Polaków terenach aktywność partyzancka była znikoma.

    Na mocy umów z sojusznikami wymieniono schematy nowej armaty ppanc na schematy angileskiej ulepszonej artylerii polowej oraz francuskiego czołgu ciężkiego. Kolejne umowy z Francją i Anglią w zamian za spore dostawy zaopatrzenia i ropy naftowej sprowadziły do Polski technologie agrochemii oraz ulepszonej rafinacji.

    Uwikłanie głównych sił niemieckich w walkach o Drezno i Lipsk dało reszcie armii czas na uzupełnienia. W czerwcu 1940 10 pancerno motorowa gen. Maczka zakończyła modernizację swych lekkich 10TP do czołgu średniego 14TP uczniając tym samym z tej jednostki najbardziej nowoczesną jednostkę w całej armii. Dowództwo postanowiło zaatakować na północy. Do sierpnia całe północne Niemcy po miejscami ciężkich walkach (zwłaszcza o Hannover i Goettingen) dostały się pod okupację sił polskich. 14 sierpnia Niemcy zostali odcięci od morza. Sierżant Murawski z 4 dywizji piechoty wymienil honory z jednsotka pogranicza armii holenderskiej. W ciągu najbliższych parunastu dni do neutralnych portów belgijskich, duńskich i holenderskich zaczęły wpływać nie mające sie gdzie podziać okręty niemieckie. Ich załogi zostawały internowane a okręty obsadzne strażą oczekiwały przycumowane do nadbrzeży portowych na swój dalszy los.

    Lipsk oraz Drezno ostatecznie wpadły w ręce polskie w połowie września. W pażdzierniku 1940 roku III Rzesza wydawała już swe ostatnie tchnienia. Brema i Wilhelmshafen zdobyte w połowie sierpnia, Munster na poczatku wrzesnia. Hannover, Goettingen i Dortmund padły przed końcem września, Essen opuszczone zostało przez wojska niemieckie przed 4 pażdziernika. Na południu do ataku wreszcie ruszyły wojska francuskie zdobywając po umiarkowanie cięzkich walkach aż do końca pazdziernika Freiburg i Frierichshafen. Niedobitki niemieckie zepchnięte zostały do połowy października na południowy brzeg Renu gdy to zła pogoda wymusiła na obu stronach pare dni przerwy, które zostały wykorzystane na odpoczynek i zaopatrzenie. Na początku listopada zmasowany atak armii Kraków z kierunku Drezna oraz siła pancernych i wsparcia ze Schwienfurtu po 3 dniach zmusił stacjonujące tam niemieckie jednostk do wycofania w stronę Regensburgu i Monachium. 12 listopada oddziały polskie spotkały się z oddziałami francuskimi w okolicach miasta Aalen odcinając tym samym wojska niemieckie od zaopatrzenia. Dalszy ataki po paru dniach przerwy doprowadziły do poddania się wycieńczonych wojsk hilterowskich. Do niewoli dostało się 29 dywizji co prawda w już niepełbym stanie ale i tak było to ponad 350 tys. żołnierzy. Do końca roku Niemcy wyparci zostali także z Frankfurtu, Stutgartu oraz po wyjątkowo ciężkich walkach z rejonów Saarbrucken.

    Niemcy byli już w zasadzie pokonani, ich dobicie było już tylko kwestia najbliższych paru tygodni. Naczelne dowództwo po przeglądnięciu stanu armii i po analizie przeprowadzonych bitew zedycdowało się rozwiązać istniejące jezcze dywizje kawalerii oraz przestarzałe 2 dywizje górskie w niedalekiej przyszłości zastąpić je nowoczesnymi jednostkami. Część żołnierzy odesłano już na urlopy do kraju, wielu z nich nie widziało swych rodzin przez wiele miesięcy. Jednak do najciekawszego odkrycia doszło w pierwszych dniach 1941 roku. Kontrwywiad po analizie zdobycznych w Essen dokumentów twierdzi ze Związek Radziecki w 1938 roku razem z Niemcami przygotowywał tajny pakt na mocy którego Polska miała być zaatakowana z dwóch stron i następnie podzielona pomiędzy sojuszników. Materiały te zdecydowano się utajnić i w skupieniu jeszcze nad nimi popracować by je uwiarygodnić. Gdyby okazało się to prawdą skutki tego mogłyby być przerażające.

    [ Dodano: Wto Lut 15, 2005 12:55 pm ]
    Dolaczam pare screenow
     
Status Tematu:
Zamknięty.

Poleć forum