Za jakie grzechy, czyli Opowieści Dziwnej Treści

Temat na forum 'CK - AARy' rozpoczęty przez Elm0, 9 Sierpień 2007.

Status Tematu:
Zamknięty.
  1. Elm0

    Elm0 User

    [size=+2]Część 0 - Prolog prologu[/size]​
    [size=-2]w którym autor tłumaczy czemu tak, a nie inaczej.[/size]​

    Bo tak.

    No dobra...

    AAR zainspirowany jest sagą Knytlingów phargle'a z forum Paradoxu. (dzięki! :mrgreen:) Nie spodziewajcie się tutaj poważnych opisów ani przewlekłych dialogów. Będzie to zakątek humoru prymitywnego do bólu doprawionego dużą szczyptą ironii, sarkazmu, i innych egzotycznych przypraw. Tak więc... koniec wstępu.
     
  2. Elm0

    Elm0 User

    Trzy, cztery...

    [size=+2]Część 1,[/size]
    [size=-2]w której tak naprawdę wszystko się zaczyna.[/size]


    [​IMG]


    Jam jest Domazir, hrabia Pskowa.

    Tak, hrabia. Pewien ważniak z kraju wikingów powiedział, że mam się tak tytułować. Chciałem być swojskim kniaziem albo nawet bojarem, ale tamten się uparł i za żadne skarby nie mogłem mu tego wyperswadować. Paradoks.

    Pewnego dnia zostanę władcą całej Rusi. Jestem bowiem wielkim wojownikiem. Wojaczkę mam we krwi, po ojcu.

    [​IMG]

    ...

    eee... Może nie mówmy o moich rodzicach.



    [​IMG]

    Świętosława, uczy się dworskiego życia na moim zamku. Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia od kogo.

    Zresztą jej nazwisko rodzi więcej pytań z rodzaju tych których lepiej nie zadawać.



    [​IMG]

    Mścisław Rurykowicz, książę Nowogrodu i mój senior. Ma długą brodę i wielki czerwony nochal, co czyni go typowym, niczym nie wyróżniającym się Rusinem. Poza tym uważa się za wielkiego wojownika. Jest pierwszy w kolejce do tytułu księcia kijowskiego...



    [​IMG]

    ... którym jest Izjasław Rurykowicz, tatulo Mścisława, ojciec chrzestny rodziny Ruricovicci. Uważa się za wielkiego wojownika.


    Skoro mała wycieczka geopolityczna za nami, wróćmy do naszego ukochanego Pskowa.


    [​IMG]

    W dzień świętego Sylwestra roku pańskiego 1066 do mych włości przybyło dwoje szlachciców. Zamknąłem wszystkie bramy i postawiłem na nich warty. Żeby nie uciekli.


    [​IMG]

    Perejasława Mścisławicz. Braki w... budowie zewnętrznej nadrabia umiejętnościami szpiegowskimi.


    [​IMG]

    Dawid Wasilijewicz. Zadziwiające, że powyższy opis pasuje również do niego.


    [​IMG]

    Mam już trzy osoby na dworze, czas więc rozdzielić stołki.


    [​IMG]

    Moje rezerwy prestiżowo-gotówkowe nie prezentują się imponująco.


    [​IMG]

    A moje miesięczne dochody osiągają zawrotny poziom 0,9 sztuk złota. Jeśli czegoś nie wymyślę, to postawię swój pierwszy budynek za 7 lat. Co robić...

    Właśnie Domazirze, co robić? Jak związać koniec z końcem mając zaledwie dziewięć dziesiątych sztuki złota na rękę co trzydzieści dni? Czy Mścisław nie słyszał o minimum socjalnym? Ile lat wytrzyma Gruzja? Na te, albo na zupełnie inne pytania odpowiedź już w następnym odcinku Opowieści Dziwnej Treści.
     
  3. Elm0

    Elm0 User

    Życie, życie jest nowelą...

    [size=+2]Część 2,[/size]
    [size=-2]w której Domazir szuka pieniędzy. I żony.[/size]


    [​IMG]


    Jarosław, hrabia Chudu, pragnie pojąć Świętosławę za żonę.

    Jakby to powiedzieć.

    Jarek, nie ma mowy. Nie oddam mojej ulubionej dworzanki człowiekowi, którego pasją jest trzymanie orzechów w gębie.

    Nie uwłaczając.


    [​IMG]

    Kwestia Jarosława Chudego rozwiązana, mogę więc zająć się swoimi sprawami.

    Wpadłem bowiem na świetny pomysł. Świętosława zostanie żoną Dawida Wasilijewicza Frankensteina.

    Świętosławo, dobro ojczyzny na pierwszym miejscu.

    Ha! Tylko Domazir z Pskowa mógł wymyślić tak genialny plan.


    [​IMG]

    Wysyłam posłańca do samego siebie, aby móc drugi raz delektować się swoim geniuszem. Oby tak dalej, Domazirze, a niedługo cała Ruś będzie twoja.


    [​IMG]

    Jak widzicie, obowiązującym prawem sukcesji w moim władztwie jest primogenitura semisalicka. Rurykowicze wolą podział równy.

    Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tej rodziny.

    Żeby jednak gadać o sukcesji, potrzebny jest syn. A co jest potrzebne do syna? Zazwyczaj żona.

    Wysyłam więc emisariuszy po całej Rusi, aby znaleźli odpowiednią kandydatkę.

    Jeden z nich namierza obiecujący obiekt na dworze księcia perejasławskiego, Wsiewołoda.

    [​IMG]

    Ksenia, wojownicza księżniczka.

    Hyh hyh.


    [​IMG]

    Wsiewołod podejrzanie szybko przystaje na moją propozycję.

    A cóż jest lepszym pretekstem do zdarcia dodatkowej forsy z poddanych, jeśli nie ślub władcy?

    [​IMG]

    Pskowscy chłopi są niestety mało wydajni.

    20 sztuk złota? Jeszcze trzy żony i będą pieniążki na pierwszy budynek...


    [​IMG]

    Jestem na misji od Boga. Moja misja polega na władaniu najnędzniejszą prowincją w całej Rusi.


    [​IMG]

    Z drugiej strony, niektórzy mają jeszcze gorzej.


    [​IMG]

    Tak desperacko potrzebuję złota, że zaczynam miewać dziwne sny.

    Postanawiam przez tydzień chodzić codziennie do kościoła i modlić się o złoto z nieba.

    Bóg docenia moje poświęcenie. Tylko zamiast pieniędzy, zsyła mi...

    [​IMG]

    ... przyjaciela.

    Nazywaj mnie Wasyl.

    Arghhh.

    No właśnie, arghhh. Domazir, mimo swego sceptycyzmu, doświadcza łaski Bożej. Bardzo specyficznej łaski. Czy z pomocą Wasyla hrabia Pskowa zdoła dopełnić swe przeznaczenie, którym jest władać Rusią? Co na to wszechmocna rodzina Rurykowiczów? Czemu Wsiewołod tak szybko zgodził się na ślub Ksenii? Czekajcie cierpliwie, a wkrótce wszystkiego się dowiecie...

     
  4. Elm0

    Elm0 User

    O dwóch takich, co zamknęli się w wieży.

    [size=+2]Część 3,[/size]
    [size=-2]czyli perypetie małżeńskiego trójkącika.[/size]


    [​IMG]

    Świętosława pod czujnym okiem Dawida wyrasta na sprawną intrygantkę.

    W ogóle nie jest do ciebie podobna.

    A czemu miałaby być?

    Myślałem, że...

    To nie myśl. NIGDY więcej nie rozmawiajmy o Świętosławie.




    Oto moja żo...

    [​IMG]

    O MÓJ BOŻE. Co to jest?

    Twoja małżonka.

    Wygląda jak skrzyżowanie hipopotama z wielorybem obleczone w ludzką skórę.

    Co nie zmienia faktu, że ten hipopotam jest twoją żoną.

    To znaczy... że...

    Tak.

    Całe dotychczasowe życie stanęło mi przed oczyma.


    [​IMG]

    Ta bródka, ten podejrzliwy wzrok. Tak, to musi być Ruricovicci.

    Książę Wsiewołod Rurykowicz. Sprawca największej tragedii w moim życiu.

    Wasyl, odeślijmy ją z powrotem do tego łajdaka.

    Obawiam się, że ten towar nie podlega reklamacji.

    Arghhh.


    [​IMG]

    Powierzyłem swojej żonie urząd kanclerza. Być może zapomni o mnie i umrze z przepracowania.

    Zła wiadomość jest taka, że ten wieloryb jest najlepszym wojownikiem w całym hrabstwie.

    W obliczu tego faktu moja męska duma wygląda jak Rzym po wizycie Gotów. Wizygotów.

    Bardzo zła wiadomość jest taka, że Ksenia jest nieprawdopodobnie chutliwa.

    Boję się domyślać, jak wyglądało jej kościelne wychowanie.

    Muszę chronić własne życie. Wyprowadzam się do najwyższej wieży w zamku, a przed wejściem stawiam uzbrojoną straż.

    Wydaje mi się, że chcesz odwlec nieuniknione.

    Zamknij się, Wasyl.


    [​IMG]

    Strażnik donosi, że Perejasława ma dosyć życia na moim dworze. Widać nigdy nie wybaczyła mi tamtej sylwestrowej nocy.

    Nie ma mowy, zostajesz. Będziesz pracować w zamkowej kuchni.


    [​IMG]


    Lichwiarze proszą mnie o pozwolenie na rozpoczęcie działalności. Czemu nie? Żaden grosz nie śmierdzi.

    Lichwa to grzech.

    Zabawne. Nie spodziewałem się innych słów po kimś, kto trafił do mnie zamiast 200 brzęczących, złotych monet.

    Są rzeczy, których kupić nie można. Za wszystkie inne...

    Oszczędź mi swoich mądrości przynajmniej raz, dobra?


    [​IMG]

    Mój dochód osiągnął niebotyczną wysokość 1,1 sztuki złota na miesiąc.

    Co oznacza, że postawię swój pierwszy budynek już za 4,5 roku.

    Intuicja podpowiada mi, że czas na małą fiskalną ekwilibrystykę.

    Kler jest bardzo niezadowolony z mojego poparcia dla lichwiarzy.

    Z drugiej strony, mieszczanie są w siódmym niebie.

    Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał takiej okazji.

    [​IMG]

    Oto efekt moich śmiałych reform.

    Przecież nic się nie zmieniło.

    Jestem pełen podziwu. Zawsze musisz wszystko zepsuć.

    Do usług, Domazirze. Polewać?

    Oczywiście. To nasza jedyna rozrywka na tej przeklętej wieży.


    [​IMG]

    Dobra robota. Zawsze wierzyłem, że chłop potęgą jest.

    I basta.

    Dziwne.

    Co?

    Mam wrażenie, że gdzieś to już słyszałem.

    ...

    Teraz też coś słyszę. Tak jakby...

    Wrzaski twoich strażników okładanych wałkiem bojowym?

    Na dodatek podłoga drży.

    Ksenia namierzyła naszą kryjówkę.

    Nie jest chyba aż tak źle?

    ...

    Może to tylko trzęsienie ziemi.

    W Pskowie?

    Nie... Nie odbieraj mi resztek nadziei.

    Wkrótce te resztki pójdą w drzazgi. W raz z drzwiami do tej komnaty.

    Wymyśl coś lepiej!

    Na dobrą sprawę...

    Co?

    Zamkniesz oczy... pięć minut... i będzie po wszystkim.

    No nie. I ty przeciwko mnie?



    Wiem.

    [​IMG]

    Wydostanę się przez to małe okienko w ścianie. Wejdę na dach i będę tam czekał, aż bestia się zniechęci.

    Jesteś pewien, że to dobry pomysł?

    Oczywiście! Wspinanie się na wieże było moją ulubioną zabawą w młodości!

    Dzieciństwo w Pskowie musi być bardzo przygnębiające.

    Przestań. Natychmiast.

    A co... jeśli spadniesz?

    Spokojnie. To też przerabiałem.

    Najważniejsze jest odpowiednie ułożenie ciała podczas lotu.

    Wierzę na słowo.

    Uwaga! Wychodzę!

    ...

    ...

    Są w życiu chwile, kiedy doświadcza się łaski Bożej.

    [​IMG]

    To zdecydowanie nie była ta chwila.

    Auć.

    Ucieszysz się, Domazirze.

    Nie wiem co mnie może rozweselić w momencie, gdy nie czuję własnych nóg.

    [​IMG]

    Dostałeś wysokie noty za styl.

    Re-we-la-cyj-nie.

    Wielka ucieczka Domazira kończy się jeszcze większym hukiem. Czy hrabia Pskowa po gruntownej transformacji anatomicznej wytrzyma presję ze strony żony? Czy Wasyl w końcu stanie się czymś więcej niż bezużytecznym głosem wyprowadzającym Domazira z równowagi? A co z sukcesją? Dużo pytań, mało odpowiedzi. I nie zapowiada się, aby ten trend miał się prędko zmienić...

     
  5. Elm0

    Elm0 User

    Nowy, lepszy (?) hrabia.

    [size=+2]Część 4,[/size]
    [size=-2]w której, jak to w życiu bywa, rzeczy miłe mieszają się z niezbyt przyjemnymi. A nad wszystkim czuwa niewidzialna ręka.[/size]


    [​IMG]

    Jam jest Domazir, hrabia Pskowa.

    Byłem wielkim wojownikiem.

    Chlip, chlip.

    Rzeczywiście zmieniłeś się nie do poznania.

    Niech mnie ktoś przytuli.



    NIEE! Tylko nie ty!

    [​IMG]

    Opór był bezcelowy.

    Już po wszystkim. Chyba nie było aż tak strasznie?

    Wracajmy na wieżę. Proszę.


    [​IMG]

    Dochód prowincji spadł, nie wiem czemu.

    Po prostu jesteś gospodarczym zerem.

    To akurat wiem doskonale.


    [​IMG]

    Upadek z wieży był w oczach moich poddanych bardzo rycerskim czynem.



    Wasyl?

    Gdzie się podziewasz?

    Już jestem. Sprawdzałem, czy na pewno jesteśmy w Pskowie. I czy naprawdę chodzi o ciebie.

    Uff. Już myślałem, że będę musiał przejść ten punkt bez twojego bezsensownego komentarza.


    [​IMG]

    Rodzi się pierwsze dziecko Świętosławy i Dawida.

    ...

    Wasyl, w nagrodę że zamknąłeś gębę na kłódkę, młody będzie nosił twoje imię.

    Jesteś wujkiem. Hihi.

    Nadzieja matką głupich.


    [​IMG]

    Mój nowy wygląd ma pewne zalety.

    Na przykład, mogę wymykać się do miejskich szynków i udawać garbatego, kulawego żebraka.

    Udawać?

    Podczas jednego z ostatnich wypadów na miasto w karczmie "Pod Obleśnym Wieprzem" spotkałem wojownika.

    Musiałem postawić mu kilka kolejek, aby zgodził się pójść za mną.

    Jakież było jego zdziwienie, gdy dowiedział się, że jestem władcą Pskowa i składam mu ofertę.

    Śmiał się. Ze mnie, Domazira.

    Ale...

    Ale w końcu przystał.

    Tadadadam. Oto...

    [​IMG]

    Rościsław Jarosławicz, dowódca mojej armii.

    Masz na myśli to?

    [​IMG]

    Uhm... tak.

    To jest wojsko na miarę naszych możliwości.


    [​IMG]

    Zapomnieli zasiać.


    [​IMG]

    Nagroda pocieszenia.

    Ciekawe, z czego twoi łucznicy strzelali wcześniej.

    Wasyl, masz coś do procarzy?



    Domazirze.

    Co znowu?

    Pamiętasz, jakie jest twoje przeznaczenie?

    Dostać 200 złotych monet?

    Nie.

    Ubić moją żonę i wziąć za drugą gorącą nastolatkę z Francji?

    Nie pytam o twoje fantazje, tylko o...

    A... już wiem. Zostać władcą Rusi?

    Dokładnie. Masz zamiar uczynić coś w tej materii?

    A mam możliwość?

    Tak.

    Co mam zrobić?

    Musisz zdobyć tytuł książecy.

    [​IMG]

    Mścisław praktykuje równy podział.

    To jakaś nowa sekta?

    Równy podział tytułów w dziedziczeniu.

    Aaa. Rodowe zboczenie Rurykowiczów.

    Właśnie. A naszym zadaniem będzie go przekonać...

    Że?

    Że wolna elekcja będzie znacznie lepszym rozwiązaniem. I w ten sposób otworzysz sobie drogę do władzy nad całym Nowogrodem.

    Nieźle. Myślisz, że ten brodaty półgłówek się zgodzi?

    Nie. Ale przynajmniej potomni nie będą mówić, że pół swojego życia przesiadziałeś w wieży, pielęgnując garba i ukrywając się przed żoną.



    Czy Domazir wie, co robi? Jak Mścisław Rurykowicz zareaguje na propozycję otwarcia sukcesji dla swoich wasali, w tym nawet tych garbatych, kulawych i...

    Chciałeś wspomnieć o mnie?

    ... mających osobistego Wasyla? Czy Domazir doczeka się męskiego potomka? Czemu pskowscy chłopi są tacy beznadziejni? O tym wszystkim w kolejnych częściach Opowieści Dziwnej Treści.
     
  6. Elm0

    Elm0 User

    Zastanawia mnie, czy w ogóle czytacie te małe tytuliki u góry. Tak, właśnie te.

    [size=+2]Część 5,[/size]
    [size=-2]czyli w 11 obrazków dookoła księstwa Nowogrodu. A nawet trochę więcej. I dalej.[/size]


    [​IMG]

    Dobronega Izjasławicz, hrabina Wielkich Łuków. Nie mam zielonego pojęcia, co więcej można o niej powiedzieć.

    Uwierzcie, jest naprawdę nudna.

    No, może poza tym herbem.


    [​IMG]

    Domasław ze Starej Rusinki. Samolub.

    W wieku 30 lat jest łysy i siwy zarazem.


    [​IMG]

    Predława, hrabina Beżeckiego Wierchu.

    Dosyć podejrzana.

    Po pierwsze, nie ma nazwiska.

    Po drugie, jest w ciąży. Co nieczęsto zdarza się hrabinom, jak, mniemam, wiecie.

    [​IMG]

    To wiele wyjaśnia.

    Mścisław, przeklęty pantoflarzu.

    Ciągle nie wiesz, czemu nie ma nazwiska.

    A ty wiesz?

    Nie.

    Ech. Cały Wasyl.


    [​IMG]

    Dymitr Zawidicz, hrabia Zaore... Zażere... Zeżro... nieistotne.

    Ośmioletni dzieciak. Ten fakt czyni go zupełnie, absolutnie nieszkodliwym.


    [​IMG]

    Tego przyjemniaczka już znamy. Jarosław Chudy. Chomikiem zwany. Nadal nie wyjął tego przeklętego orzecha z ust.

    O! I nawet ma wiewiórkę w herbie! Jakie przewrotne.

    To nie wiewiórka.

    Dobrze, więc co to jest?

    To lis.

    W życiu. To wiewiórka.

    Lis.

    Wiewiórka.

    Lis.

    Wiewiórka.

    Lis.

    Wiewiórka!!

    Niechaj będzie. Dam ci poczuć smak triumfu pierwszy raz w życiu.

    Żeby cię sto diabłów porwało, Wasyl.


    [​IMG]

    Premisława Fedorowicz.

    Wooow.

    Niezła sztuka.

    Szkoda, że to jej nie wziąłem za żonę.



    A teraz wracajmy do normalnego biegu wydarzeń.

    Pewnie zastanawiacie się, po co prezentacja tej całej hałastry.

    Pamiętacie mój genialny pomysł, aby zażądać od księciunia zmiany praw dziedziczenia?

    To był mój pomysł.

    Rozesłałem listy po całym księstwie, szukając możnych, którzy wspomogliby mnie w moim odważnym projekcie.

    Moim projekcie.

    14 lutego roku 1069 w Nowogrodzie Wielkim doszło do wielkiego zjazdu cyklistów, lichwiarzy, żydów, masonów...

    Domazirze... Nie ta kartka.

    O kurczę.

    To... od czego mam teraz zacząć?

    ...

    Ech.

    W każdym razie, spotkaliśmy się w naszym hrabiowskim gronie i przedstawiliśmy Mscislavo Rurikovicciemu mój projekt.

    Mój projekt.

    Nie uwierzycie.

    [​IMG]

    Mścisław się zgodził.

    Co za imbecyl.

    Nie ma jednak róży bez ognia.

    Zachęcony sukcesem, zażądałem hrabstwa...

    Na Boga, zamilcz.

    ... dla Wasyla.

    ...

    Mścisław...



    ... śmiał się. Ze mnie, Domazira.

    Śmiał się Domasław, Który Zbyt Szybko Się Zestarzał.

    Smiał się też Dymitr, hrabia-dziecię.

    Smiała się żona Rurykowicza bez nazwiska.

    Śmiała się Premisława, którą chciałem zamienić za mojego humbaka.

    Śmiała się też mało wymowna hrabina z Wielkich Łuków.

    Śmiał się też Jarosław Chudy, zwany Chomikiem. Śmiał się tak głośno i namiętnie, że orzechy powypadały mu z ust.

    Śmiał się nawet nadworny błazen Mścisława.

    Wszyscy się śmieli. Ze mnie, Domazira.

    Co więc miałem zrobić?

    [​IMG]

    Obraziłem się.

    Nie, nie wytrzymam. Hahahahahaha. To przekomiczne. Prosił o hrabstwo dla mnie. Domazirze, zaczynam się zastanawiać, czy podczas tego upadku na pewno nie zrobiłeś sobie nic w głowę.

    Ale ja...

    Hahahaha! Turlam się ze śmiechu. Hrabstwo dla Wasyla.

    Jesteś żałosny.

    Co za imbecyl.



    Ech.

    Jak ja nienawidzę Mścisława.

    Możesz złożyć hołd innemu władcy.

    I teraz mi to mówisz?!

    Tak.

    Czemu dopiero teraz?

    Wcześniej nie mogłeś.

    Wcześniej nie mogłem, a teraz mogę? Co to za bzdury?

    Przykro mi Domazirze. Takie są zasady.



    Podjąłem decyzję. Złożę hołd...

    Królowi Anglii!

    [​IMG]

    [​IMG]

    "Co za imbecyl" stanie się chyba tytułem hymnu Pskowa.

    Dobra, ja tylko żartowałem. Pamiętam swoje przeznaczenie. Zjednoczyć Ruś. Nie te śmieszne Wyspy Brytyjskie.

    Ruś.

    Ruś.

    Będę to sobie dzisiaj powtarzał przed snem.

    Ruś.

    Mścisławie, jestem na ciebie skazany.

    Ruś.

    Ruś.

    Domazirze...

    Taa?

    To był jednak lis.

    Wyjdź i nie wracaj.



    Tak więc Domazir dopiął swego. Mścisław co prawda nie uznał Wasyla za osobę godną tytułu hrabiowskiego, ale otworzył sukcesję na bandę nie-Rurykowiczów. Domazir czuje już zapach wielkiej polityki, jednak czy przy głębszym wąchnięciu zapach ten okaże się wonią kwiatów, czy smrodem, nie przymierzając, miejskiej latryny? O tym już wkrótce. Maski włóż!
     
  7. Elm0

    Elm0 User

    Coś się kończy, coś się zaczyna.

    [size=+2]Część 6,[/size]
    [size=-2]czyli wielka księga życzeń i zażaleń.[/size]


    [​IMG]

    Szyta grubymi nićmi intryga powiodła się.

    Jestem drugi w kolejce do tronu w wypadku niespodziewanego zejścia miłościwie nam panującego Mścisława Rurykowicza.

    Zasada jest prosta: kto lepszy w wojaczce, ten ma większe szanse.

    Widać nadal myślą, że jestem wielkim wojownikiem.



    Chwilunia.

    Jestem DRUGI?

    To kto jest pierwszy?

    [​IMG]

    Dymitr, smarkaty hrabia z Zaore... Zażere.. nieważne.

    [​IMG]

    Przyjrzyjcie się tej przebrzydłej facjacie.

    Dymitrze, od dzisiaj jesteś moim wrogiem numer jeden.

    Żaden ośmioletni dzieciak nie stanie między Domazirem Wielkim a tronem nowogrodzkim!

    Domazir Wielki. Brzmi całkiem nieźle.

    Cóż...

    Na pewno lepiej niż Domazir Kulawy, Domazir Garbus, Domazir Głupi...

    Nie słuchaj się go, Domazirze. On za wszelką cenę chce wyprowadzić ciebie z równowagi.

    ...Domazir Ofiara, Domazir Cierpiętnik...

    To bełkot. Powiew wiatru, szum wody...

    ...Domazir Krzywy Nochal, Domazir Podróżnik w Pionie...

    Jestem oazą spokoju...

    ...Domazir Postrach Balwierzy, Domazir z rodu Jonasza...,

    ...nic mnie nie zmusi...

    ...adopotowany bękart Gargamela, kukła treningowa Rurykowiczów, nieudana reinkarnacja Klaudiusza...

    ...do użycia...

    ......mecenas lichwy, bezpłodny krasnal, gackoucha zakała Rusi...

    ...słów powszechnie uznawanych...

    ...rezerwowy trefniś Mścisława, Domazir Nie Umiem Odróżnić Lisa Od Wiewiórki...

    ...za obelżywe!

    WASYL! Ty...


    [​IMG]

    [size=-2]W trosce o zdrowie psychiczne czytelnika spuśmy czarną zasłonę (milczenia) na deprawującą i odrażającą scenę, jaka nastąpiła w dalszej części dialogu i skierujmy bieg wydarzeń na właściwe tory.[/size]





    [​IMG]

    To powinno ułatwić sprawę.

    Jeśli jesteście wystarczająco spostrzegawczy, zauważyliście, że mam już dwóch siostrzeńców.

    To znaczy, Świętosława i Dawid mają drugiego syna. Tfu, tfu.

    [​IMG]

    Oto Władimir, mój siost... eee... syn Świętosławy. Jego przyszłość zapowiada się dosyć obiecująco.

    Oczywiście o ile nie przyśni mu się deszcz monet.

    I nie będzie próbował łazić po wieżach.

    Jak tam Wasyl, już wszystko w porządku?

    Tak Domazirze. Twoje argumenty były... miażdżące.

    Wiewiórka?

    Tak. Wiewiórka.

    Domazir Wielki?

    Tak. Domazir Wielki.

    Mścisław?

    Tak. Ten okropny, przebrzydły Mścisław Rurykowicz, przekleństwo Nowogrodu.

    Jestem z ciebie dumny. Oby tak dalej.

    Jak tylko każesz. [size=-2]Garbusie.[/size]



    W międzyczasie stało się coś ważnego.

    Coś, co wywołało u mnie szczerą radość. Co zdarza się rzadko, w tych trudnych czasach.

    26 września Roku Pańskiego 1069. Zapamiętajcie dobrze tą datę, bo oto...

    [​IMG]

    ...urodził się mój syn! Radujmy się!

    Gratulacje, Domazirze. Jesteś szczęśliwym rodzicem.

    Moja sukcesja jest zabezpieczona.

    Jestem drugi w kolejce do objęcia władzy nad księstwem.

    Wasyl spokorniał.

    Cóż może zachwiać moim szczęściem?


    [​IMG]

    Uh.

    Jeden z dworzan rozpowiada, że mój przodek miał 4 kozy i krowę. Znaczy, był chłopem.

    Zapomniałeś wspomnieć o serach.

    Dosyć tego.

    Chcą, abym im udowodnił, że jestem rycerzem?

    Chcą?

    Chcą?!

    Dobrze, podejmuję wyzwanie.

    Skoczę z tej wieży jeszcze raz.

    Tak, tej wieży na obrazku.

    Mawiają, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

    A co mi się może stać? Jestem przecież pod opieką Bożą. A Bóg nie pozwoli, żeby wyrósł mi drugi garb. Albo żebym kulał na obydwie nogi.

    To byłoby zbyt absurdalne nawet na pskowską rzeczywistość.

    I have a bad feeling about this.

    Jeszcze dodaj, że czujesz zawirowania Mocy.

    Dobra, czas na mnie.

    Hej, hej! I hop!

    ...

    ...

    ...

    ...

    ...

    Coś się zmieniło. Wasyl...

    Domazirze. Mam dla ciebie wiadomość.

    Dobrą, czy złą?

    To zależy od punktu widzenia.

    Ekhm.

    [​IMG]

    Nie żyjesz.

    Ups.

    Nie powstrzymujcie łez, przyjaciele. Domazir, wielki wojownik i bohater Rusi, poszukiwacz zaginionych 200 sztuk złota, postrach balwierzy, wielki nochal... itd. itp. wyzionął ducha 18 kwietnia Roku Pańskiego 1070. Niech mu ziemia lekka będzie. Zakończmy jednak te żale i zadajmy sobie pytanie: co teraz? Jaki los czeka nowego hrabiego Pskowa, półrocznego Wyszesława? Dymitr by się uśmiał... my jednak nie będziemy tacy. Oto bowiem wielkimi krokami nadchodzi...

    [size=-2]odcinek specjalny.[/size]

     
  8. Elm0

    Elm0 User

    [size=+2]Interludium 1,[/size]
    [size=-2]czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Domazirze z Pskowa. A boicie się zapytać.[/size]



    [size=+1]Domazir I
    żył: 1039-70
    panował: 1066-70[/size]

    [​IMG]


    Kalendarium panowania:

    jesień 1066 - Domazir z Pskowa przejmuje tron hrabiego Pskowa po swym nieznanym z imienia ojcu. Niektóre źródła podają, że zwał się on Gargamel.

    31 grudnia 1066 - Dawid Wasilijewicz i Perejasława Mścisławicz przybywają na dwór Domazira.

    12 stycznia 1067 - Domazir powierza Świętosławie (rzekomej siostrze) obowiązki kanclerza. Dawid zostaje skarbnikiem, a Perejasława koordynatorem ds. służb specjalnych.

    16 stycznia 1067 - Domazir odrzuca propozycję małżeństwa Świętosławy i Jarosława z Chudu, zwanego Chomikiem. Świętosława w pospiesznie zorganizowanej ceremonii zostaje wydana za Dawida.

    17 stycznia 1067 - Domazir rozsyła posłańców w poszukiwaniu odpowiedniej kandydatki na żonę.

    22 stycznia 1067 - Wsiewołod książe Perejasławia zgadza się na małżeństwo Domazira i Ksenii, jednej z jego dworzanek.

    25/26 stycznia 1067 - sen Domazira o deszczu monet.

    2 lutego 1067 - pojawia się Wasyl.

    13 marca 1067 - Świętosława kończy swoją dworską edukację i zastępuje Perejasławę na stanowisku koordynatora ds. służb specjalnych.

    16 marca 1067 - Ksenia przybywa do Pskowa.

    17 marca 1067 - Domazir przeprowadza się do zamkowej wieży.

    18 marca 1067 - Ksenia przejmuje obowiązki kanclerza.

    12 kwietnia 1067 - Domazir odmawia Perejasławie pozwolenia na opuszczenie dworu.

    29 czerwca 1067 - Domazir sprowadza lichwiarzy do Pskowa.

    lato 1067 - pskowscy chłopi opracowują dwupolówkę. Karczmy i oberże odnotowują znaczny wzrost dochodu. Reformy gospodarcze Domazira.

    6 sierpnia 1067 - pierwszy upadek Domazira z wieży. w wyniku doznanych obrażeń hrabia staje się kulawy i garbaty.

    1068 - rośnie prestiż Domazira jako Latającego Hrabiego.

    4 marca 1068 - rodzi się Wasyl, pierwszy syn Dawida i Świętosławy, siostrzeniec (?) Domazira.

    wiosna 1068 - panika wśród chłopstwa wywołana odkryciem, że zapasy ziarna na siew zostały przez kmieci przepite w zeszłym roku.

    8 czerwca 1068 - Domazir mianuje Rościsława swoim marszałkiem.

    29 grudnia 1068 - Ksenia zachodzi w ciążę.

    styczeń 1069 - na ziemiach pskowskich zostaje opracowany krótki łuk.

    5 lutego 1069 - rozmowa między Wasylem a Domazirem. Wasyl sugeruje Domazirowi, aby ten zażądał zmiany prawa sukcesyjnego księstwa.

    12 lutego 1069 - "herbowa" rozmowa Wasyla z Domazirem okazuje się zarzewiem przyszłego konfliktu między nimi.

    14 lutego 1069 - zjazd w Nowogrodzie. Mścisław zgadza się na wprowadzenie elekcji. Domazir ośmiesza się przed zgromadzeniem, żądając hrabstwa dla Wasyla.

    II połowa lutego 1069 - Domazir zastanawia się nad wypowiedzeniem posłuszeństwa Mścisławowi i złożeniem hołdu innemu władcy. Za radą Wasyla hrabia zarzuca ten pomysł.

    1 marca 1069 - Wasyl po gwałtownej kłótni z Domazirem zostaje poskromiony.

    2 marca 1069 - Domazir zgłasza roszczenia do ziem małoletniego hrabiego Dymitra. Świętosława rodzi Władimira.

    28 września 1069 - rodzi się Wyszesław, syn Domazira.

    17 lutego 1070 - po dworze pskowskim rozchodzi się plotka o chłopskim pochodzeniu Domazira.

    18 kwietnia 1070 - drugi upadek Domazira z wieży. Hrabia ginie. Tron obejmuje półroczny Wyszesław.




    Ale się uśmiałem.

    Jak na piekło, to chyba tutaj całkiem nieźle, Domazirze?

    Niech żyje wolność... wolność i swoboda...

    Coś w tym jest.

    A w ogóle, to cóż to za marny kronikarzyna spłodził ten żałosny tekst?

    Zwą go Grekiem Anonimem. Anonimem, bo nikomu nie chce się przedstawić, a Grekiem, bo podobno pochodzi z cesarskiej stolicy.

    A pisze, jak ten analfabeta Rościsław... po kilku beczkach. Niech głupi pisarzyna nie udaje Greka. Lepiej będzie dla niego.

    Cóż. Jakie czasy, tacy historycy.










    I tak oto stanęliśmy przed dylematem nad dylematy. Oto przecież Domazir, pskowski bohater, był narratorem tej pięknej opowieści! Co teraz?! Kto ma przejąć po nim ten jakże ciężki kawał czerstwego chleba? Kogo wkopać w tą niewdzięczną robotę? Czy ma to być:

    [​IMG]

    Wyszesław, hrabia-brzdąc, dziecko-niespodzianka Domazira? Co prawda nie umie jeszcze mówić, ale przecież dla syna wielkiego Domazira nie ma rzeczy niemożliwych! Chociaż może lepiej, żeby...

    [​IMG]

    ... zajęła się tym Ksenia, żona Domazira, bliska krewna Moby Dicka i znajoma Nessie? Z drugiej strony...

    [​IMG]

    ... nie będzie nam baba mówić, co mamy robić! Tu potrzeba silnej męskiej ręki. Takiej, jaką ma Rościsław, marszałek Pskowa! Jednak czy analfabeta podoła temu zadaniu?

    [​IMG]

    Więc może uda się przekonać co prawda umarły, ale niezapomiany tandem Wasyl-Domazir do powrotu na ulubioną wieżę i kontynuowania opowieści z punktu widzenia duchów? A może zajmie się tym...

    [​IMG]

    ... Nuno z Portugalii, który co prawda pasuje do całej historii jak pięść do nosa, ale za to ma zabójcze imię?



    Szanse są wyrównane, mówię wam. Głosujcie więc, przyjaciele, głosujcie, aby poznać tego jednego jedynego (albo i nawet dwóch), który dostąpi zaszczytu bycia tym jednym, jedynym narratorem...

    Do usłyszenia wkrótce!

    [size=-2]Głosujecie wysyłając na numer 6666 SMS o treści Pskow#, gdzie w miejsce krzyżyka wpisujecie numer kandydata według kolejności wymieniania. Albo ewentualnie... niech stracę. Możecie pisać tutaj. Głosy przyjmowane będą do przyszłego wtorku, godzina 20.00. Dziękuję za uwagę.[/size]

     
  9. Elm0

    Elm0 User

    Noc dwóch żywych trupów.

    [size=+2]Interludium 2,[/size]
    [size=-2]czyli głosowania wyniki oto.[/size]


    Wyszesław, hrabia Pskowa nadużywający pieluch otrzymał...

    [​IMG]

    [size=-1]...iden guosik.[/size]



    Ksenia, żona Domazira, zaliczyła...

    [​IMG]

    [size=-2]...wielkie, okrąglutkie zero. Głosów.[/size]



    Rościsław Barbarzyńca zdobył...

    [​IMG]

    [size=-2]... zero. Zero bezwzględne. Muahaha.[/size]



    Dwóch zgryźliwych umarlaków, czyli Domazir z supportem Wasyla otrzymało...

    [​IMG]

    [size=+3]... 14 głosów. Chłopaki, jesteście gwiazdami, wiecie?[/size]

    A daj ty mi święty spokój.



    Na końcu wspomnę zaś o Don Nuno z Portugalii, który załapał się do plebiscytu na krzywy ryj. Szczęśliwiec ten widać jakieś swe walory miał, ponieważ zaskarbił sobie przychylność...

    [​IMG]

    [size=+1]duas użytkownikos.[/size]


    Tym samym Domazir i Wasyl zdobywają większość bezwzględną i będą rządzić bez koalicji. Znaczy, będą ciągnąć tą historię. Dziękuję.

     
  10. Elm0

    Elm0 User

    I see dead people, man.

    [size=+2]Część 7,[/size]
    [size=-2]czyli Hrabia Wyszesławuś Pierwszy.[/size]


    [​IMG]

    A... gugu.

    Buu. Cium, cium.

    Mhaaaa. Uuuuu. Beeeeee, buuuuu.

    Oooooo.

    Uuuuu! Buuuu!! Gu! Ahi... Ahi... Uhuu...

    AAAAA! Uuuuuu...

    ...



    Domazirze... ?

    Czego?

    Czy naprawdę to jest konieczne?

    On jest teraz hrabią, niech więc robi to, co do niego należy.

    Ale...

    Co "ale"?!

    To jest jakaś farsa. Nie możesz zmuszać rocznego dzieciaka...

    Wiem co chcesz powiedzieć. "Domazirze, to ty powinieneś się tym zająć". Znam cię na wylot.

    Dla dobra ojczyzny...

    Nie! Jestem martwy! Sztywny! Zimny jak lód! Wącham kwiatki od spodu! Nie ma najmniejszego powodu...

    ...

    Dla których miałbym pakować się w tą przeklętą kabałę jeszcze raz. Nie. Teraz jestem na wakacjach.

    Dość długich wakacjach, które zbrzydną ci szybciej niż sądzisz.

    Zamilcz! Oddaj głos hrabiemu Pskowa...

    [​IMG]

    Wyszesławowi.

    Co za imbecyl.


    [​IMG]

    Uzu, buzzuuuu. Oooouuuu.

    Buu, buu, baaa. Ygy, ygy. Aaaaaa!

    Egie begie. Luuuu. Oooooiiii!

    Buu. Agi. Ziuuuuuu. Iyhi!

    Buuu. Aaaaoooo. Aaaaaa! Uuuuu! Ayuuuuu.



    COOOOOO?!

    Psków rządzony przez niemowlaka ma większy dochód niż za czasów Domazira Wielkiego?!

    Najwyraźniej... tak.

    A won do kołyski, przebrzydły gówniarzu!

    Ta historia potrzebuje prawdziwego narratora. Kogoś takiego jak ja. Domazir Wielki.


    A nie mówiłem...

    Ty też się wynoś. Muszę zebrać siły.



    Dobra, poszli sobie.

    Teraz mogę w pełnym skupieniu zająć się opowieścią.


    Zapewne zżera was ciekawość, cóż działo się w Pskowie i okolicach po mojej śmierci.

    Nie działo się dobrze.

    Mścisław książe Nowogrodu, na wieść o mym zejściu...


    Nie, tym razem się nie śmiał.

    Wprost przeciwnie.

    Książę zasmucił się wielce na tą wieść.

    Przyznam, że nie spodziewałem się takiego zachowania po przebrzydłym, brodatym Rurykowiczu.


    Stracił najlepszego błazna. To jest powód do smutku.

    Zdaje mi się, że ciebie miało tu nie być.

    Ja tylko przechodziłem obok i usłyszałem co nieco.

    Następnym razem przechodź obok inną drogą. Jasne?

    Jak księżyc i gwiazdy na niebie.

    W takim razie wynocha. I żebym ciebie więcej na oczy nie widział! Przynajmniej póki samemu sobie tego nie zażyczę.

    Jak uważasz, Domazirze. Ale na twoim miejscu...

    Wy-no-cha.

    Dobrze, już idę. Do zobaczenia.



    To na czym skończyłem?

    Na błaźnie.

    Wasyl!!

    Już mnie nie ma. Znikam niczym duch. Puff.

    Prze-cież je-steś du-chem.



    Uff. Żenująca scena. Wasyl od chwili mej... dehumanizacji stał się paskudnie nieznośny. Nie wiem czemu.

    Ale nie o nim powinna być mowa. Wracajmy do historii.

    Mścisław pogrążył się w smutku po śmierci swego przyjaciela Domazira. Pozostali hrabiowie również byli bardzo przygnębieni.

    Brama pskowskiego grodziszcza nie zamykała się dniem i nocą. Bez przerwy do zamku przybywali poddani poruszeni śmiercią swojego prawego i sprawiedliwego pana.

    Przyjechały również dary od nowogrodzkich możnowładców.


    [​IMG]

    Domasław przysłał... kępkę włosów. W liście tłumaczył, że to ostatnie nie-siwe włosy z jego ciała i wysyła je na znak pamięci.

    Niestety zapomniał dopisać, z jakiego miejsca na ciele pochodziły.


    [​IMG]

    Chomik wykazał się wielką hojnością.

    Wóz z jego herbową wiewiórką zawitał w pskowskim grodzie już w tydzień po moim niefortunnym skoku, co jest niesamowitym wyczynem... nie, nie skok. Ech...


    ...miałem na myśli tempo jazdy. I rozchodzenia się wiadomości.

    Biorąc pod uwagę iż ziemie Chudego leżą na końcu świata, a za jego miedzą żyją dwugłowe giganty, wilkołaki i ludzie o dziwnych, skośnych oczach.

    A przynajmniej tak słyszałem.


    Jarosław przysłał mi wielką skrzynię.



    ...



    Pełną orzechów.

    Posłaniec oznajmił, że orzeszki te są ulubieńcami Chomika i niejeden spędził upojną noc w jego ustach.

    Wytłumaczył, że jest to wielki dar od hrabiego, który w ten sposób chce wyrazić dozgonną przyjaźń z moim rodem.


    Jako że jestem już martwy, nie poczułem się zobowiązany.



    Niemniej jednak, ten nagły przypływ serdeczości ze strony męskich wasali Mścisława był dla mnie dość zadziwiający.

    O ile sztywnego ekshrabiego, który mieszka we własnej wieży, coś może jeszcze zadziwić.


    Wyjaśnienia nie trzeba było długo szukać.

    [​IMG]

    W wyniku mego zgonu Chomik i Domasław przesunęli się do przodu w kolejce do sukcesji.

    Wyszesław wylądował na samym końcu, nie licząc kucharzy i stajennych Mścisława.


    Łajdacy. Jak ja ich nienawidzę...


    [​IMG]

    Mimo wszystko, Psków po mojej śmierci nie zmienił się zbyt wiele.

    Cała nadzieja w Wyszesławie i moich 70 sztukach złota. Które są teraz jego sztukami złota.

    [​IMG]

    A zdaje się, że będzie na co wydawać.

    Na początku lepiej leśnictwo.

    Ty...?!

    Psków będzie miał własne hodowle orzechów.

    Gu!

    Nogi mi miękną...

    Przecież ich nie masz.

    Mamusiu, ja chcę do ziemi.



    Zaprawdę, Domazir jest wielki. Nawet śmierć nie zmusiła go do opuszczenia wieży i tym samym tej historii. Wyszesław jest w wieku niemowlęcym. Co z Ciebie wyrośnie, Wyszesławie? Czy skrzynia od Jarosława odegra rolę w wychowaniu młodego hrabiego? Kto tak naprawdę pociąga sznurkami? Ach, jak zawsze dużo pytań. Tymczasem bądźcie uważni, bo już w następnym odcinku do małego Pskowa zawita...

    [size=-2]wojenna pożoga.[/size]

     
  11. Elm0

    Elm0 User

    Czas skopać kilka tyłków.

    [size=+2]Część 8,[/size]
    [size=-2]w której mowa o tym, jak Rościsław przekroczył cienką, czerwoną linię. I co z tego zdarzenia wynikło.[/size]


    [​IMG]

    Tak... znajome twarze.

    Rościsław, marszałek Pskowa.

    Dziwna szczęka. Że też nigdy wcześniej nie zwróciłem uwagi na ten... detal urody tego rębajły.



    [​IMG]

    Ksenia, którą wszyscy na pewno już znają.

    Czym ta dwójka zasłużyła sobie na moją uwagę?

    Cóż.

    Oto banda dwojga.

    Rościsław i Ksenia są teraz panami życia i śmierci mego syna, Wyszesława. Mają uwagę na każdy jego ruch, na każde gaworzenie.

    Kontrolują jego ciało i umysł. Hrabia został zniewolony przez ten mroczny układ.

    Innymi słowy, są pieprzoną regencją.


    Domazirze...

    Co, Wasyl?

    To zabrzmiało... jak fragment kiepskiego thrillera politycznego.

    Nie dobijaj mnie...

    Bardzo kiepskiego. Czemu po prostu nie powiesz, że jesteś wściekły...

    bo...?

    ...bo straciłeś kontrolę nad tym, co się dzieje w hrabstwie. Żądza władzy zżera ciebie od środka.

    Zżera? Bzdura. Zapewniam ciebie, że moja ektoplazma jest w jak najlepszym stanie.

    Domazirze... wiesz dobrze, że nie o to chodziło.

    ...

    Nie zaprzeczaj. Ja wszystko doskonale rozumiem. Masz żal, że to nie ty rozdajesz teraz karty.

    No dobra, dobra. Przejrzałeś mnie znowu, przeklęty cwaniaku.

    Bo ja mam zawsze rację.

    Słuchaj! Nie mogę patrzeć, jak ta dwójka intryguje za plecami mego syna. Oni martwią się tylko o czubki swoich nosów.

    Aha.

    Temu przeklętemu, zapijaczonemu wojowi z zapadłej dziury na krańcach Rusi zależy tylko na tym, aby znalazło się coś do zwilżenia jego zaropiałego gardła.

    Aha.

    Co robi? Wywala pieniądze z mojej kasy na wystawne uczty na moim zamku! Opróżnia zapasy mojej piwniczki, a później zalany w trupa kontempuje piękną posadzkę w mojej sali reprezentacyjnej, a w porywach ubarwia ją swoimi wymiotami!

    Wyszesława.

    Co? Wymiotami Wyszesława?

    Nie. Kasa Wyszesława. Zamek Wyszesława. Piwniczka Wyszesława. Sala reprezentacyjna Wyszesława. Posadzka też jest Wyszesława.

    Wymioty Rościsława. Nie Wyszesława.


    Och, zamilcz.

    To był taki.. ekhm... skrót myślowy. Jasne, że... eee... Wyszesława. I nie zmieniaj tematu!

    Dobrze.

    W ogóle karygodne jest, że prowokujesz rozmowę wokół czyichś słabości żołądkowych.

    Sam zacząłeś.

    Żenada.

    Zgadzam się.

    Popatrz na moją twarz. Od dzisiaj ten grymas będzie oznaczał mniej więcej "Wściekłość Domazira jest wielka, a cierpliwość na wyczerpaniu, więc gotów on rozwalić tą całą przeklętą wieżę w try miga, a i to nie wystarczy aby odzyskał on spokój ducha".

    Innymi słowy: zamknij się, idioto.

    Przyjąłeś?


    Tak.

    Cieszę się.





    Domazirze, sytuacja rzeczywiście jest niedobra. Czy Ksenia nie może ograniczyć samowoli Rościsława?

    Widzisz, Wasyl. Ksenia ma pewne specyficzne potrzeby. I Rościsław... udziela jej drobnej pomocy w ich zaspokajaniu.

    Aha.

    A dopóki on to czyni, ta ropucha nie zrobi nic przeciwko niemu.

    To wiele wyjaśnia. I mocno komplikuje sprawę.

    Tak. Nie muszę chyba dodawać, że póki ta nieznośna sytuacja będzie się utrzymywać, to nici z planów zawładnięcia Rusią.





    Mam!

    Co masz?

    Mam pewien pomysł.

    Taak? Zamieniam się w słuch.

    Nie mamy wpływu na to, co dzieje się w Pskowie. Jednakże możemy zdobyć wpływ na tych, którzy mają wpływ.

    To znaczy... masz na myśli...

    ...eee...

    chcesz opętać Rościsława i Ksenię?!


    Domazirze, po cóż od razu opętywać? To jak strzelanie do karaluchów z katapulty.

    Ech. A już myślałem, ze będzie zabawnie.

    My zrobimy to inteligentniej. I użyjemy bardziej subtelnych metod.

    A... mind tricki.

    W rzeczy samej. Trzeba tylko wyczuć odpowiednią okazję.

    Wasyl, muszę przyznać, ze czasami jesteś przydatny.

    Do usług, Domazirze.


    [​IMG]

    I oto nadchodzi okazja.

    Zwie się ona...

    Wielka armia przechodząca przez ziemie Pskowa w bliżej nieznanym kierunku.

    Czas na mały wywiad środowiskowy.

    [​IMG]

    Nie znacie tej twarzy? Nic dziwnego. Z tym panem jeszcze nie mieliśmy (nie)przyjemności.

    Oto Światosław Rurykowicz.


    Światosław jest księciem Czernihowa i kilku innych miast w środkowej Rusi.

    I jest moim zbawcą.


    Tak. Wiem że to paradoksalne. Rurykowicz zbawcą Domazira Wielkiego.

    Niezbadane są jednak wyroki boskie.


    Światosław bowiem z bliżej nieznanych powodów zdecydował się ruszyć z najazdem na ziemie pogańskich Letgałów.

    Sąsiadujące z Pskowem.


    Ruscy kartografowie oznaczają tereny zamieszkiwane przez tych barbarzyńców na kolor przypominający podłogową twórczość Rościsława. Ale to teraz mało istotne.

    Wasyl?

    Czas wpłynąć na Rościsława. Tylko uważaj, żebyś nie przeholował.

    Domazirze, w jego przypadku zaprawdę trudno przeholować. Nie takie rzeczy widywał w pijackich omamach.

    Duch wzywający go do walki z poganami będzie dla niego dość religijnym przeżyciem.


    Pozostawiam ci wolną rękę. Byleby tylko nie zmienił się w dziada koczującego tygodniami w kościelnych ławach.



    Witaj Wasyl! Już wróciłeś? I jak z Rościsławem? Czekam na raport.

    Pełen sukces, Domazirze. Pełen sukces.

    [​IMG]

    Wystarczyło kilka wizji pogańskich czerepów rozrąbywanych toporem i składzików pełnych miodu i wódki najlepszego gatunku, a Rościsław zapalił się do najazdu niczym pochodnia.

    Niech prawdziwe pochodnie zachowa dla letgalskich sadyb. Oto zaczyna się...

    [size=+3]WOJNA.[/size]

    [size=-2]ale fajnie, nie?[/size]



    Czas poznać wroga.

    [​IMG]

    Kaupo, władyka na Dorpacie. Pierwszy cel naszej świętej krucjaty.

    Ma ze mną trochę wspólnego, ale to nie uratuje jego ziem przed Rościsławem.

    Ug. Rościsław zły. Rościsław żądny krwi. Rościsław zrobi sobie puchar z czaszki Kaupo.

    Tak, Rościsławie. Szkoda, że nie możesz usłyszeć mojej szczerej pochwały. Ale od czego mam Wasyla... on przekaże.

    [​IMG]

    Szutr z Rewla. Jego imię w języku pogan oznacza "ten o przerośniętej żuwaczce".

    Mawiają o nim, że jest najsilniejszym ze wszystkich Letgałów, a swoimi zębami ścina drzewa.

    Będę go nazywać Buźka.


    Ciekawe, czy kiedykolwiek słyszał o Chomiku.

    [​IMG]

    Ostatnie ogniwo triumwiratu zła. Kuchenny sługa Belzebuba, nadszef piekielnego plemienia Letgałów.

    Mendune Liwski.

    Jego wielkie zakola zdradzają zamiłowanie do jednego z pogańskich rytuałów, o którym nam, przykładnym chrześcijanom, grzech nawet mówić.

    Og. Rościsław lubi pogański rytuał.

    Domazirze... bez obaw... jeszcze nad nim...hmm... popracuję.

    Mam nadzieję.


    [​IMG]

    Mścisław dołącza się do wyprawy przeciwko poganom.

    Kaupo ze swoimi marnymi siłami nie ma szans przeciwko potędze Nowogrodu.

    Książę Nowogrodu pozostawił w naszym hrabstwie mały korpus, na wypadek gdyby któryś z czcicieli drewna postanowił zorganizować wypad.

    To miło z jego strony.

    Co jest bardzo niepodobne do tego kulfona. Podejrzana sprawa.



    Wasyl, chodźże tutaj.

    Domazirze... co to jest?

    Jak to co? Zbroja. Przepiękna, czarna zbroja. Jest wojna, muszę być przygotowany na wszelką ewentualność.

    Oczywiście. Pewnie kupiłeś z przeceny.

    No i co z tego?! Ważne, że jest. Sprzedawca mówił, że dodaje +20 do straszenia i +5 do wywoływanego hałasu.

    ...

    Sam przyznasz, że to była niesamowita okazja. Ba, dostałem akcesoria gratis! Popatrz na to!

    Hoo... Hoo... Hoo...

    Fajna maska. Tylko coś przyciężko oddychasz.


    [​IMG]

    Poganie kontratakują. Ziemie Połocka padają łupem połączonych sił litewsko-pruskich.

    Tak właściwie... to kogo to obchodzi? Jednego Rurykowicza mniej.


    [​IMG]

    Kaupo przypomniał sobie, że zostawił obiad na palenisku.

    Dajemy mu do zrozumienia, że nie ma czego szukać w Dorpacie.

    Będzie musiał kupić sobie żarcie w jakimś przydrożnym McKoniu.



    W międzyczasie Mścisław ze swoimi hufcami postanowił wycofać się na tereny księstwa. Rościsław ma teraz wolną rekę do kontynuacji oblężenia.


    [​IMG]

    Zrozpaczony Kaupo zawiera rozejm ze Światosławem za resztki swojego skarbca.

    To bardzo dobra informacja dla nas. Światosław nie będzie mógł już teraz ukraść oblężenia Rościsławowi.


    [​IMG]

    Oooo. To znowu Kaupo.

    Ciekawe, czy wszyscy poganie mają masochizm we krwi.

    Z drugiej strony, armia Światosława gdzieś wyparowała. Miejmy nadzieję, że Mendune i Buźka nie ruszą Kaupo z pomocą.


    [​IMG]

    Rościsław podupada na zdrowiu. Pewnie klimat mu nie służy.

    To raczej nie klimat, Domazirze.

    A co w takim razie?

    Lokalne dziew...

    Eee... oby szybko wyzdrowiał.


    [​IMG]

    Tak, to znowu on. Kaupo musiał mieć naprawdę straszne dzieciństwo.

    W międzyczasie Światosław zdołał pokonać połączone siły Buźki i Mendune. Strzeżcie się, pogańskie pomioty.


    [​IMG]


    Upadek Dorpatu jest kwestią kilku tygodni. Rościsław przejmie w nim władzę, ale paradoksalnie pozostanie wasalem Pskowa.

    Wtedy Wasyl wkroczy do akcji i wpłynie na Rościsława, aby ten przekazał ziemię Wyszesławowi.

    Dzięki temu mój syn stanie się najpotężniejszym wasalem Mścisława i zajmie pierwsze miejsce w kolejce do sukcesji.


    Rozsądny plan.

    Rozsądny? Ge-nial-ny. Teraz już nic nas nie powstrzyma! Nowogród będzie nasz!

    [​IMG]

    Nic?

    [​IMG]

    Wasyl. Grymas zła.

    Och.

    Aaaaaaarghhh! Mścisławie, jak ja ciebie nienawidzę!

    Zrobisz wszystko, aby pokrzyżować moje plany!

    Przeklinam ciebie i twoich potomków do dwunastego pokolenia! Niech robactwo wyżre wasze wnętrzności, członki zeschną i odpadną!

    Niech waszym żonom rodzą się martwe dzieci, a córkom zbrzydną mężowie!

    Przeklinam was po tysiąckroć!


    Już lepiej?

    ... tak.

    ...

    Czemu on to uczynił? Chlip...

    Rościsław zadowolony. Rościsław zdobył pogańskie niewolnice.

    Zrób mu coś, Wasyl. Szszszybko.



    Tak więc wojna skończyła się szybciej, niż zaczęła. Wyszesław, wskutek przebiegłej intrygi Mścisława, został wyeliminowany z wyścigu po nowe terytoria. Gdzieś na południowym zachodzie Światosław łoi grzbiety czcicielom dębów, a Domazir może się jedynie bezczynnie przyglądać. Czy jednak wielki duch Pskowa da się złamać Rurykowiczom? Nie, Domazir tak łatwo się nie poddaje... Czasami lepiej pozwolić, aby wydarzenia biegły swoim torem... i czekać na odpowiedni moment do druzgocącego uderzenia. Tylko kiedy nastanie ta chwila?

     
  12. Elm0

    Elm0 User

    'cause we will never die...

    [SIZE=+2]Część 9,[/SIZE]
    [SIZE=-2]w której Wasyl się zakochuje. Oczywiście bez wzajemności.[/SIZE]


    [​IMG]

    Strzeżcie się Rurykowiczów nawet dary przynoszących.

    Światosław ma przed sobą otwartą drogę do podboju Letgalii.

    Oczywiście, my nie będziemy z tego mieli absolutnie niczego. Dzięki krewniakowi Światosława, Mścisławowi.

    Nie, nie pokażę jego portretu. Po co? I tak każdy pamięta, że ma paskudne, niemyte od ćwierćwiecza włosy, wielki czerwony kinol oraz brodę, w której żyją prymitywne ludy koczownicze.

    Tak, Mścisławie. Twoja gęba nie zaszczyci już tej opowieści. Przynajmniej aż do twej śmierci.

    Która, jak mam nadzieję, nastąpi niebawem. Hahaha.

    Cóż za demoniczny śmiech, Domazirze. Masz zadatki na geniusza zła.

    No ba! A ma czarna zbroja wręcz potęguje mroczny prestiż.

    Dalej, dalej. Intrygujmy! spiskujmy! Zatruwajmy umysły posłusznych dworzan Wyszesława swymi przewrotnymi myślami...

    ku chwale Pskowa.

    I naszej.


    Alleluja i do przodu.

    Wasyl, przygotowany do kolejnej misji ku chwale ojczyzny?

    Domazirze, nie.

    Co to znaczy "nie"? Czyżby na drodze między tobą, a orzeszkiem Rościsława zwanym mózgiem coś się pojawiło?

    Tak. Niestety nie wiem, jak mam ci to powiedzieć.

    Krótko, zwięźle i z sensem. Nie mamy przecież nieskończonego czasu i miejsca na ten dialog.

    Słusznie. Domazirze, w mym życiu pojawiła się kobieta.

    O. W twym życiu? A to nowość.

    Słuchaj, atmosfera chwili wymaga abym turlał się ze śmiechu.

    Ty i kobieta?! Wasyl, jesteś duchem, zauważyłeś?

    Jesteś martwy.


    Kocham ją, Domazirze.

    Uh... dobrze. Kto to jest? Kto zmanipulował mego manipulatora?

    [​IMG]

    Wasyl, jak to możliwe?! To naprawdę ona? Perejasława?!

    Przecież to absurd. Straszliwy absurdalny absurd.


    Nie. To straszliwa absurdalna prawda.

    Wyszedłbym z chęcią na zewnątrz zaczerpnąć głęboki oddech. Ale w moim stanie nic to nie pomoże.

    Dobrze, Wasyl.

    Przyjmijmy, że chwilowo pominę tragiczną bzdurnosć twojego położenia.

    Przyjmijmy, że obydwoje jesteście całkowicie normalnymi, żywymi ludźmi.

    Przyjmijmy, że obydwoje jesteście z nobliwych rycerskich rodów, do czego nie mam pewności.



    Pytanie: czy Perejasława odwzajemnia twoją miłość?


    Nie rozmawiałem z nią o tym.

    A rozmawiałeś z nią w ogóle?

    Nie. Domazirze, to nie takie proste. Nie możemy przesadzać z interwencjami w świecie żywych.

    A Rościsław?

    Rościsław jest głupi jak lewy but księcia kijowskiego, więc to inna historia. Ale Perejasława...

    Wiesz co? Mam to gdzieś.

    Chcesz ją? Bierz ją.

    I tak jest całkowicie bezużytecznym dworzaninem, więc niech przynajmniej Wasyl ma coś od życia.

    Cholera. Przez to, że jesteśmy martwi, wiele popularnych powiedzeń traci sens.

    Wywołuje to u mnie straszny dyskomfort.


    Da się przyzwyczaić, Domazirze. Samo życie.

    Ty już nie mędrkuj, zbereźny podglądaczu, tylko leć do pani swojego zgniłego serca. i przynieś jej zwiędły kwiatek w zębach.



    I jak poszło?

    [​IMG]

    Ciężkie początki. Porozmawialiśmy trochę, ale nie wiem czy coś z tego będzie.

    Aha.

    [​IMG]

    Nic, powodzenia życzę.

    A teraz wracajmy do witalnych spraw hrabstwa.


    [​IMG]

    [​IMG]

    Matwiej i Maria, nowe dzieci Świętosławy. W wojennym stresie przegapiłem przyjęcia chrzcielne, więc spieszę naprawić swój błąd.

    Hoo.. Hoo.. Hoo... Cholera.

    Stuk!

    Co za przeklęta aparatura.

    Co się stało, Domazirze?

    Coś nie tak z tym hełmem. Chyba któraś część jest uszkodzona.

    Mam jakieś przebitki. Dziwne przebitki.

    Carramba! Moro Badajozo agresao! Nuno Arabao capitao ciache-ciache! Bumcichcicho grande!

    [​IMG]

    Co słyszysz?

    Eee... murzyni spowodowali jakiś karambol.

    [​IMG]

    Nuno da Porto copo y dupo Moro! Nuno da Grande!

    Nic nie rozumiem. Mówi o niuni z portu. I o tyłkach murzynów.

    Jakiś niewyżyty zboczeniec chyba.

    Taki już urok akcesoriów z przeceny.

    A ty nie masz nic innego do roboty? Pewnie twoja Izolda płacze z tęsknoty za swym przezroczystym kochankiem.

    Ech, Domazirze.

    [​IMG]

    Perejasława nie chce ze mną rozmawiać.

    Pewnie ją czymś obraziłeś. Albo nie mogła znieść schadzek z duchem.

    [​IMG]

    Chyba nasz związek nie ma przyszłości.

    Ha! Szybko na to wpadłeś, mistrzu.

    Zapomnij więc o niej i zajmijmy się sprawami poltycznymi.

    Zastanawiała mnie ostatnio pewna sprawa.

    Mścisław, przebrzydły władca Nowogrodu jest synem Izjasława, księcia Kijowskiego.

    Jako że Izjasław jest ojcem, to bliżej mu do grobowej deski.

    O ile oczywiście naszego księciunia nie napotka seria nieszczęśliwych wypadków.


    Na przykład z wieżą w roli głównej?

    Na przykład. Ale nie zbijaj mnie z tropu.

    Po śmierci ojca Mścisław przejmie Kijów i będzie miał podwójny tytuł książęcy.

    A teraz pytanie:


    Czy w takim przypadku prawem dziedziczenia będzie nowogrodzka elekcja, czy kijowskie dziedziczenie rodowe?

    I to z podziałem?

    Tak, z podziałem. Ale to nie jest istotne.

    Nie wiem, Domazirze. Jeśli jednak dziedziczenie będzie górą, to twe intrygi zostaną zniweczone.

    I właśnie tego się obawiam.

    Nawiedźmy więc Kijów i dowiedzmy się od samego Izjasława...



    Jak Wasyl powiedział, tak żeśmy uczynili. Oto kijowski dwór Izja...

    [​IMG]

    CO TO... JEST?

    Litwin.

    Jak on się tutaj dostał?

    Wygląda na to, że Izjasław miał swojego Domazira i też wprowadził elekcję.

    Świdrygiełło Podlaski. Nie, to nie nazwa wędliny. To imię.

    Ten synkretyczny twór łączy w sobie typową dla pogan szczękę wielkości balkonu z czysto rusińskim nosem.

    Jednego zmartwienia mniej. Mścisław może się pożegnać z Kijowem raz na zawsze.

    [​IMG]

    Tak jak i my z ziemiami letgalskimi.

    Kaupo, Buźka i Mendune Wielkie Zakola zeszli z areny dziejów. Światosław górą. Ażebyś pękł z przeżarcia, psie.

    Nic tu po nas, druhu duchu. Wracajmy do Pskowa.

    Tak, wracajmy. Zanim Rościsławowi skończą się niewolnice i pójdzie na wojnę bez nas.




    Przyszedł czas na odcinek pożegnań. Domazir pożegnał się z Inflantami, Mścisław z Kijowem, Rościsław z pogańskimi niewolnicami, Żwirek z Muchomorkiem, Wilhelm ze Zdobywcą, Nuno da Porto ze swoimi ziemiami... Wróóóć. Co za dużo, to nie zdrowo, jak przysłowie ludowe mówi. I ja żegnam się z wami na jakiś czas, ale zapewniam że rozłąka bolesna nie będzie. Domazir i Wasyl powrócą wkrótce.
     
  13. Elm0

    Elm0 User

    Opłakane skutki nieznajomości BHP.

    [size=+2]Część 10,[/size]
    [size=-2]w którym Rościsław pokazuje, kto tutaj jest górą. Oj, pokazuje.[/size]


    [​IMG]

    Zaprawdę powiadam wam: chwała postępowi.

    Na tereny Pskowa docierają nauki o boskim porządku świata.

    Oznacza to mniej więcej tyle, że klasa rycerska ma specjalne prawa.

    Na przykład, mogą łupić chłopskie wsie i porywać dziewki dla zabicia nudy.

    Jak mówi ruskie przysłowie: Gość w dom, nóż w dłoń.


    Jednak każdy medal ma dwie strony. Bo jak wiadomo - co za dużo to nie zdrowo i gnębienie kmieci po pewnym czasie staje się nudne.

    Poza tym podczas postu nie wypada.


    Rycerze od teraz mają obowiązek bronić biednych i uciśnionych przed złem tego świata.

    Znaczy chłopów.

    Dziwne to podejście. Zabierać przemocą ich dobra, a jednocześnie opiekować się nad nimi.

    Trzeba iść z biegiem czasu. Zresztą chłopki się przyzwyczają. Zobaczysz, jeszcze będą nam dziękować za wyzysk.

    Hej, ku kapitalizmowi.


    [​IMG]

    Całe bojarstwo Pskowa przyłącza się do szeroko zakrojonej akcji maltretowania kmiotków.

    Bicie chłopa okazało się mieć zbawienny wpływ na zdrowie Rościsława.

    Co swoje, to swoje.

    Nasz rębajło jeszcze pokaże, na co go stać. Ja ci to mówię, Wasyl.

    Wierzę, Domazirze. Chciałbym jedynie zauważyć, że ostatnie gościnne występy Rościsława na Letgalii nie skończyły się zbyt korzystnie dla naszego skarbca.

    Czyżbym miał ci znowu przypominać, przez kogo nasza wspaniała krucjata skończyła się wielką figą?

    Ruricovicci, zarazo tej ziemi.


    [​IMG]

    Dostałem od Boga własnego Wasyla.

    Teraz Bóg dostanie Wasyla ode mnie. A masz, Boże.

    Domazirze, jakiś ty mądry i wspaniały.

    Boże, tyś też mądry i wspaniały, że nie dopominasz się o mnie.

    Domazirze... czy mogę przerwać twe samouwielbieńcze modlitwy? Przynoszę ważną wiadomość.

    Co tym razem?

    [​IMG]

    Rościsław cierpi na bezsenność.

    I co z tego? Czy moja szanowna małżonka nie może go ululać do snu? Dać mu...

    Nie. Domazirze... to coś poważniejszego.

    Udajmy się do jego komnaty. Sam musisz to usłyszeć.

    W tej zbroi postawię cały zamek na nogi.

    Nalegam...

    Dobra, dobra. Już ruszam swe nieumarłe członki.





    Szuru, szuru, szuru.

    Bum, bum, łup, łup, łup.

    Brzdęk, brzdęk.

    Szuru, szuru, szuru.

    Hoo... Hoo... Hoo...

    Szuru, szuru, szuru.

    Brzdę...

    Trbldwziut!

    Trach!

    Trd tum-tum-tum. Buuum.





    Ał.

    Kto tu postawił te schody? Nie przypominam ich sobie.

    Chodźmy, Domazirze. Już tylko kilka korytarzy.

    Ech.

    Hoo... hoo... hoo...

    Szuru, szuru, szuru.

    Brzdęk, brzdęk.

    Szuru, szuru.

    Trr...





    No i jesteśmy na miejscu. Co miałeś...

    Cicho! Posłuchaj Rościsława.

    Mwarrh. Whrrr. Wrrhhha.

    Typowy dla niego bełkot...

    Czekaj... jeszcze nie zaczął.



    I...

    I smak waszych ust, pogańskie dziewczyny...

    Aaaaa! Uciekajmy stąd! Demony!

    To nie demony. To Rościsław śpiewa.



    Tak?

    Tak.



    Poważnie?

    W noc ciemną i złą...

    Na wszystkich świętych. Jak on wyje.

    Bądź rad, że nie słyszałeś go wczoraj, Domazirze. Śpiewał o wyprawie na Norwegię.

    Co?

    Chciał płynąć na wikingów.

    Leniwie popłyną...

    Arghhh.

    Wynośmy się stąd.





    Trr...

    Szur, szur, szur.

    Brzdęk, drzdęk.

    itd.

    Szuru, szuru, szuru.





    Dobrze. Jesteśmy już z powrotem w kwaterze głównej.

    Co mogę powiedzieć? Sytuacja jest poważniejsza, niż można było sądzić. Dodam nawet: jest cholernie poważna.

    Czy próbowałeś jakoś kontrolować Rościsława?

    Oczywiście, Domazirze. Gdyby me próby nie spezły na niczym, nie myślałbym nad zawracaniem Tobie głowy Rościsławem.

    Ten wyjący barbarzyńca... jeszcze gotów zrealizować swoje marzenia. Norwegia... Czemu nie Irlandia?

    Podatki...

    Fakt.

    Jeśli można... sądzę, że znam rozwiązanie problemu nocnych śpiewów Rościsława.

    Potrzeba mu nowych niewolnic.

    Jak to nowych?! To co zrobił z poprzednimi?!

    Gdybym to ja wiedział. Pewne jest, że gdzieś zniknęły,a ich absencja daje się pskowskiemu marszałkowi we znaki.

    I takie problemy musi człowiek rozwiązywać po śmierci.



    Wasyl, słuchaj. Wiem, o czym myślisz. Nie. Nasz skarbiec świeci pustkami.

    Rób wszystko, aby odwieść resztę dworzan od poparcia nocnych wymysłów tego rębajły.

    Rościsław będzie musiał poradzić sobie w inny sposób.

    Choćby miał zamek swoim zawodzeniem obrócić w perzynę.

    Niechże tak będzie.


    [​IMG]

    Popatrzcie.

    To na dowód, że nie każdy Domazir wygląda jak garncarskie ćwiczenie Twórcy.

    Niektórzy wyglądają jeszcze gorzej. Mwahahaha.

    Kłóciłbym się.

    Grymas zła.

    Och.

    Carramba! Nuno Capituliero! Moro v pier doro!

    No nie, jeszcze tego mi brakowało.

    Zamknij się, cudzoziemski cudzołożniku. Nic mnie nie obchodzą twoje historie...





    Domazirze.

    Czego znowu?

    Pamiętasz naszą rozmowę na temat Rościsława?

    Głupio się pytasz, czy chcesz przejść do dalszej części swojego monologu?

    Cóż. Warunki uległy lekkiej zmianie.

    [​IMG]

    Osz! Nie spodziewałem się najazdu Ingrów!

    Nikt nie spodziewał się najazdu Ingrów.



    Chłopi również się nie spodziewali.

    Gromady kmiotków ruszyły w panicznej ucieczce na południe.

    [​IMG]

    W ten sposób powstały pierwsze pskowskie drogi.

    Kmiecie są głupi. W rzeczywistości nic nam nie grozi.

    Kto był na tyle pozbawiony sensu życia, że zdecydował się rzucić wyzwanie potężnemu rodowi Domazira?

    [​IMG]

    Mielony z Wody.

    Zjemy go błyskawicznie, zwłaszcza że Mścisław udzieli nam pomocy.

    Chwała naszemu seniorowi.


    Mścisław nie udziela nam pomocy, Domazirze...

    [​IMG]

    To zmienia nieco postać rzeczy.

    Rurykowicz, ty stary waligrzmocie.

    Jak ja ciebie nienawidzę.


    [​IMG]

    Czas na mobilizację. Rościsławie, twoje marzenia się spełniają.

    Będziesz palić, gwałcić, rabować, brać niewolnice.

    Czyli to, co się robi na każdej wycieczce zagranicznej.


    Bylebyś już więcej nie śpiewał.

    [​IMG]

    Pożal się Boże, armia Mielonego zostaje starta z powierzchni ziemi.

    Dla Rościsława zabić poganina, to jak splunąć.

    [​IMG]

    Po Ingrach nie ma już śladu. Błyskawiczna robota, Rościsławie.

    Na razie pomińmy fakt, że prowincję przejął Rurykowicz.


    I tak kiedyś to wszystko będzie nasze.

    Czas na odpoczynek po wyczerpującej kampanii wojennej.



    Domazirze, przynoszę bardzo przygnębiające wieści.

    Hm?

    Rościsław, marszałek Pskowa...

    [​IMG]

    Nie żyje.

    Coo?! Jak do tego doszło?!

    Wypadek podczas gry w pikuty.

    Rościsław nadział się na własny miecz...

    Uh...

    Dwadzieścia siedem razy.

    To musiała być niezła impreza.



    Wasyl, czy to oznacza, że mamy nowego zwycięzcę w kategorii najgłupsze samobójstwo na Słowiańszczyźnie?

    Tak.

    Ha! Tytuł zostaje w domu.



    Zostaje... jednak czy aby na pewno? Czy, to, co wyglądało na nieszczęśliwy wypadek, było nim w rzeczywistości? Wiele osób odniosłoby korzyści z wyeliminowania jedynego pskowskiego dowódcy z prawdziwego zdarzenia. Jaka jest więc prawda? Czy Rościsławowi dane będzie spocząć w glorii i chwale bohatera, czy też podzieli los swego dawnego pana? Czemu Nuno krzyczał w najmniej oczekiwanym momencie? Co on w ogóle gada? Atmosfera staje się coraz gęstsza...



    I co się tak patrzysz? To nie ja!

    Umarli nie jedzą grochówki.

     
  14. Elm0

    Elm0 User

    Bo czasem f11 świerzbi ZBYT mocno.

    [size=+2]Bonus,[/size]
    [size=-2]czyli znani bohaterowie w nieznanej historii. Bądź też ordynarna zapchajdziura.[/size]


    [​IMG]

    Buźka jako król Finlandii. Nie, naprawdę nie wiem jak do tego doszło.

    Zapewne dwustopniowa elekcja miała tutaj nieco do czynienia.


    [​IMG]

    Wasyl z Pskowa, syn Domazira. Ród naszego bohatera został wykopany z rodzinnej siedziby na jakąś tundrę przez... Jaćwingów.

    Wszystko przez to, że po odziedziczeniu tronu kijowskiego Mścisław poczuł nadmiar energii.

    Ciekawe, czy istnieje świat równoległy, w którym Mścisław nie jest skończoną pierdołą i dupkiem.


    [​IMG]

    Od niego wszystko się zaczęło. Knud znowu ma wystarczająco powodów, aby znienawidzić Boga. I siebie.

    Hail to Knud.


    [​IMG]

    A tutaj pozostawiam wam miejsce do własnych interpretacji. Seldżucki obwarzanek czy XI-wieczny sposób przyrządzania kebabów?



    I w tym oto miejscu wycieczka po świecie równoległym dobiega końca. Zaiste, wielka jest sława Domazira, a jedyne co ją przerosnąć może - to senność skryby, który miast na spoczynek się udać przed świetlną machiną spoczął, kaganek zapalił, i skreślił kilka linijek na krzyż co by masy ludzkie swoją opowieścią zadowolić.

    No i co to w ogóle ma być?

    Nie wiem, Domazirze. Mniemam, że skryba się rozleniwił.

    Bez sensu. I jeszcze się głupio tłumaczy.

    Niech ten gruby opój weźmie się za robotę! Prawda, Rościsław?


    Skryba zawiódł Rościsława. Rościsław zatopi swój topór w trzewiach skryby.

    Masz moje błogosławieństwo.

    Pamiętaj tylko, żeby po powrocie umyć rączki.



     
  15. Elm0

    Elm0 User

    Termin dotrzymany, panowie. Radujmy się.

    [size=+2]Część 11,[/size]
    [size=-2]w której poznajemy kolejną straszliwą prawdę. Oraz przekonujemy się, jak może się skończyć zamiłowanie do gier i zabaw.[/size]


    [​IMG]

    Władza nie znosi próżni.

    Po skomsumowaniu Mielonego przez wojaków Mścisława oczywistym było, że ktoś musi zająć jego miejsce.

    Czerwony Nochal z Nowogrodu miast wcielić ziemie Ingrów do swej domeny, powierzył je komu innemu.

    Anastazji Nikitycz.


    Jest pobożna, cnotliwa i starannie wykształcona.

    Jest również całkiem urodziwa, chociaż jej fryzura zupełnie mi się nie podoba.


    Któżby jednak pytał ducha o najnowsze trendy mody.

    Anastazjo, gdzie byłaś osiem lat temu?!

    To już nie Premisława?

    Każda byłaby lepsza od Sam-Wiesz-Kogo.



    Ruricovicci musi mieć słabość do hrabin. Ciągle mu mało, ach mało.

    To bardzo interesujące.

    Co?

    Fakt, iż Mścisław rozdaje ziemie wyłącznie kobietom.

    Można to interpretować na kilka sposobów.

    Z jednej strony Mścisław pozbywa się wszystkich dworzanek płci żeńskiej.

    Zazdrosna żonka?

    Hm... żona Mścisława jest jedną z tych hrabin.

    To znaczy, że...

    Że?

    A fuj... Nochal, ty sodomito.

    Domazirze, twoja bezpośredniość nie jest cnotą.

    Znalazł się świętoszek.

    Co...

    Nie, proszę bardzo. Mów, co chciałeś powiedzieć.

    Innego wyjaśnienia zachowania Mścisława należy szukać w jego głowie.

    Domazirze, czy słyszałeś kiedyś pojęcie samiec alfa?

    Ha! Oczywiście! To ja, twój senior. Ukorz się przede mną, grzesznico, i odpokutuj swoje winy!

    ...

    No tak. Bicze, te historie. Za twe niesposłuszeństwo czeka cię kara! Nigdy więcej nie wychodź bez mojego pozwolenia...

    Przez okno?

    O cholera.



    Wasyl, grymas zła! Grymas zła! Zamknij się! Nie słyszałeś nic z tego, co mówiłem!

    To ty mnie sprowokowałeś, łotrze!


    Domazirze...

    Nie tłumacz się teraz! Za późno! Obraziłem się! Obraziłem się!

    Nie lubię cię już! Wyjdź! Przeproś i wyjdź!

    Uspokój się...

    Nigdy! Odarłeś mnie z resztek niewinności! Jak ja będę teraz z tym wszystkim żył...

    Żył?

    Chlip. Niech mnie ktoś...

    Argh!

    Szuru, szuru, szuru.



    Hyyyyh!

    Hoo... Chlip! Hoo... Chlip!



    Szuru, szuru, szuru.

    Już lepiej?

    Yhy. Musiałem się wypłakać w przyłbicę.

    To wszystko przez was, podli Rurykowicze.

    Zabraliście mi szczęście, zabraliście mi życie.

    Zabraliście mi Dorpat, układając się z Mendune i jego wielkogębymi pomagierami.

    Wsiewołod, świnia z Perejasławia, spławił mi Dnieprem wieloryba.

    Światosław z Czernihowa ukradł mi ziemie moich pogan!

    Mścisław... brudna gnida z Nowogrodu. Robiłeś wszystko, abym nie zaznał spokoju w życiu. A co ciebie czeka?

    Ha! Twój ojczulek leży w krypcie pod Kijowem, a plugawy Litwin dłubie sobie w zębach jego złotym widelczykiem.

    Tak, Mścisławie. Hańbo naszej ziemi.

    Nie wiem, czyś pantoflarz, czy zwykły zboczeniec. Ale wiem jedno:


    Twój widelczyk kiedyś będzie mój.

    Hoo... hoo... hoo...

    Brawo, brawo. Cóż za aktorstwo, Domazirze. Aż sam się wzruszyłem...

    Niestety, na twoim miejscu uznałbym łyżeczkę za szczyt możliwości.

    Boże! Za jakie grzechy?


    [​IMG]

    Przejdźmy do... lźejszej tematyki.

    Myśleliście, że Mielony zginął?

    Niestety nie. Zły poganin uciekł wpław do Estonii.

    Tamże objął ciepłą posadkę marszałka przy boku lokalnego wodza...

    [​IMG]

    Alika.

    Zwieńczenie dzieła będziemy musieli odłożyć na Świętego Nigdy.

    [​IMG]

    Skarbiec Pskowa jest bowiem w stanie wskazującym graniczne zużycie.

    Żadnych wojen do czasu wyjścia na prostą. Chyba, że nas sprowokują. Bo jeśli tak, to wtedy...

    Właśnie Domazirze, co wtedy? Nie mamy w Pskowie ani jednego rycerza zdolnego dowodzić armią.

    [​IMG]

    Bóg słucha modlitw swoich najwierniejszych sług. Do Pskowa przybył wędrowny rycerz.

    Z prośbą o udzielenie schronienia na zamku w zamian za swoje usługi.

    Myślę, że moja... ekhm... żona, jest na tyle rozsądna, aby pojąć, że hrabstwu potrzeba zastępstwa dla Rościsława.

    Również w tych niemilitarnych sprawach.

    [​IMG]

    Tak! Zgodziła się!

    Georgij zostaje nowym marszałkiem Pskowa.

    Należy jak najszybciej nawiązać z nim połączenie.

    Uczynię, co do mnie należy, Domazirze.

    Nie zwlekaj ani chwili.



    Witaj, Wasyl. Jakie efekty twych wysiłków?

    Domazirze, nasz cel jest twardzy aniżeli myślałem.

    Niemniej jednak, udało mi się pozyskać pewne informacje na temat Georgija.

    Za pewno zaciekawi cię fakt, że nasz nowy marszałek odebrał wykształcenie wojskowe...

    O!

    W akademii wojskowej w cesarskiej stolicy.

    Hm...

    Oczywiście działo się to, zanim szalony cesarz Konstantyn rozkazał zamknąć wszystkie ośrodki oświaty w imperium.

    Na ich miejscu zainaugurował wielką akcję propagandową, mająca na celu popularyzację pewnej gry z Dalekiego Wschodu.


    Nigdy o tym nie słyszałem. Cóż za gra tak zamieszała we łbie imperatorowi?

    Nie pomnę nazwy... jakaś arabska, bądź kitajska...

    A! Już sobie przypomniałem.

    Nazywała się puzzle. Zrobiła prawdziwą furorę wśród namiestników Konstantyna.

    [​IMG]

    Tak wielką, że postanowili rozegrać LARPa.

    A co na to Konstantyn?

    Konstantyn?



    Umarł.


    Hihi. Najlepsze, co mógł zrobić.



    Domazirze.

    Taa?

    Czy mogę zadać ci pewne pytanie?

    Jeśli nie będzie dotyczyć pewnych spraw, o których nie chciałbym rozmawiać... tak.

    Czy nadal słyszysz w hełmie te zagraniczne transmisje?

    A wiesz... od jakiegoś czasu nie.

    [​IMG]

    Nie mam zielonego pojęcia, czemu się urwały.

    I wcale nie chcę wiedzieć.

    A ostrzegałem, żeby nie brać towaru bez gwarancji.

    Nie denerwuj mnie, Wasyl. Nie denerwuj.


    [​IMG]

    To skandal!

    Podczas uczty na zamku jeden z dworzan nazwał Wyszesława bękartem!

    Czy warto przejmować się słowami wypowiedzianymi w pijackim amoku? Ty, Domazirze, powinieneś już mieć wiedzę na ten temat.

    Głupcze, tu nie chodzi o to, czy obelga była wspomagana wódką! Nie, Wasyl.

    Najgorsze bowiem jest to, że ani hrabia, ani Ksenia...

    ... nie zaprzeczyli.

    Chcesz więc zasugerować, że w tejże obrazie była cząstka prawdy?

    Chlip...

    [​IMG]

    Jakby się przyjrzeć z bliska... ten Wyszesław rzeczywiście niezbyt podobny do ciebie.

    Buu...

    Ech. Przestań się mazać, Domazirze.

    Wyszesław na pewno jest twoim synem.

    Jesteś pewien...?

    Mawiają, że pewnym można być tylko śmierci.

    A śmierć to dopiero początek.

    Nienawidzę ciebie, Wasyl.



    Zaprawdę powiadam wam, życie to nie jest bajka. Życie po śmierci też. Nunowi nie pomogły wrzaski przez dwie trzecie Europy - w końcu dosięgła go karząca pała Maura, ale nie poprawiło to nastroju Domazira. Bo czy można się radować, gdy dowiadujemy się, że jedyna rzecz, którą w życiu nie spieprzyliśmy, w rzeczywistości może nie być naszym dziełem? Czy Domazir był więc biologicznym ojcem Wyszesława? Czemu Ksenia nie zaprzeczyła oskarżeniom o pozamałżeńskie pochodzenie swego syna? Jak Wyszesław poradzi sobie, będąc powszechnie uważany za tchórza? Czemu Konstantyn Dukas nie mógł grać w szachy? Jakie mroczne sekrety skrywa Gieorgij? Czy Rościsław definitywnie poszedł do piachu?

    Tak, poszedł! A teraz dajcie mi święty spokój!

    Idę układać puzzle.


     
  16. Elm0

    Elm0 User

    Miecz przeznaczenia ma trzy końce.

    [size=+2]Część 12,[/size]
    [size=-2]czyli o młodzieży chowaniu.[/size]


    [​IMG]

    Wasyl!

    WASYL!

    Gdzie jesteś, jak cię nie ma?

    Słucham, Domazirze.

    Popatrz na to.

    Patrzę.

    Spokój na wsi. Co to ma być?

    Domazirze, zupełnie nie mogę zrozumieć twojego wzburzenia.

    Przecież mówię, Wasyl. Na wsi panuje pokój i radość.

    Czy to coś złego?

    Oczywiście! Kmiot nie po to żyje, aby być wesoły.

    Kmiot ma być wyzyskiwany od świtu do zmierzchu, a w porywach i nocą. Ma być bezlitośnie wyciskany ze wszelkich witalnych soków i dóbr.

    Aby nam, rycerstwu, żyło się lepiej.

    Domazirze, mordo ty moja. POzwól, że coś ci wyjaśnię. Oczywiście puszczając mimo uszu ponowne użycie przez ciebie słówka "żyć".

    Do rzeczy, Wasyl.

    Zadowolenie wśród chłopstwa wpływa dodatnio na ich wydajność pracy.

    Gdy maluczcy są pewni, że nikt nie spali im jutro domostwa i nie wychędoży cór - chęć do życia rośnie.

    Nawet gdy składa się na nie robienie dzień w dzień tych samych zajęć, a jedyną godziwą rozrywką są sporadyczne odwiedziny w szynku.


    Tym samym, gdy na wsi panuje spokój, owoce pracy chłopstwa są większe. I mogą płacić większe podatki.

    Skoro mają więcej zboża, to rejza na wsie i złupić wszystko!

    Ale wtedy już nie będą zadowoleni.

    To co?

    Na wsi znów zapanuje ekonomiczny kryzys.

    Ech. A ja bym ich i tak złupił. Dla zasady.

    Domazirze, nie wiem za jakie zasługi zapamiętają ciebie potomni, ale na pewno nie znajdzie się wśród nich twój program socjalny.

    Milcz, lewaku.



    [​IMG]

    Zakładanie leśnictwa w Pskowie dobiegło końca.

    Dzięki temu hrabstwo odnotuje dodatkowy dochód.

    Jedno mnie tylko martwi.

    Na cholerę ta szkółka orzechów?

    Czy moja, splunąć, małżonka nie ma własnej głowy, aby nie dostrzec w tym wszystkim przebiegłej intrygi Chomika?

    Być może wcale nie chce jej zauważyć.

    Ona w ogóle jest jakaś chora.

    [​IMG]

    Ech Wasyl, trzeba było rozwalić tą skrzynię, póki była szansa.

    [​IMG]

    Tak, Ksenia jest chora.

    Z tego powodu odczuwam mieszane uczucia.

    Z jednej strony codziennie przeklinam dzień, w którym pojąłem ją za żonę.

    Tak, od tamtego dnia zaczął się mój powolny upadek.


    Chociaż gwoli ścisłości, Wasyl pojawił się wcześniej,.

    Ale pomińmy to i wrócmy do tematu.

    Tak, przeklinam ów dzień głośno i siarczyście.

    Z drugiej strony, gdyby teraz zmarła, Wyszesław zostałby sam na pastwę intrygantów i łotrów tylko czekających na to, aby zasiąść na tylnym fotelu.

    No i poza tym...

    ...nie mów tego, na Boga...

    ...mogłaby przyjść tutaj. I mnie znaleźć.

    Już piekło byłoby lepsze.


    [​IMG]

    I oto stajemy przed najważniejszym wyborem w dotychczasowej historii Pskowa.

    To znaczy, nie do końca my. Jednak tym razem obejdzie się bez interwencji Wasyla. Tak sądzę.

    [​IMG]

    Nie mogło być inaczej.

    Wyszesławie, będziesz wielkim wojownikiem. Niczym twój tatuś.

    Tarzam się ze śmiechu, Domazirze.

    Grymas zła!

    Och.



    Kto będzie nauczał Wyszesława?

    Głupie pytanie. A ilu mamy kandydatów, Wasyl? Oczywiste, że Georgij.

    Nie byłbym taki pewien. Nie dalej jak kilka dni temu na zamku pojawił się pewien przybysz.

    Przybysz?

    Zaproponował, że zajmie się edukacją hrabiego.

    To ma być żart, tak? Nawet moja żona... była żona nie jest na tyle głupia, aby brać na poważnie włóczęgów nie wiadomo skąd.

    Takie też było moje zdanie o nim, Domazirze. Jednak w tym człowieku jest coś wysoce niepokojącego.

    O ile jest to człowiek.

    Dobra, dobra. Ty lepiej gadaj, co wymyślił Wieloryb.

    Ogłosiła, że podda propozycję przybysza pod namysł i udzieli odpowiedzi w środę wieczorem na uczcie.

    Acha.

    A jaki dziś dzień?

    Środa, Domazirze.

    A jak za oknem?

    Trochę ciemno, Domazirze.

    O jasna cholera.

    Wasyl, nie ma ani chwili do stracenia! Lecimy do sali uczt, natychmiast!

    Ale...

    Żadnego ale, matole! Ruszaj się!



    Szuru, szuru, szuru.

    Bum, bum, bum.

    Brzdęk, brzdęk.

    Szuru, szuru, szuru.

    Hoo... Hoo... Hoo...

    Khrrr...



    Domazirze, to naprawdę nie jest najlepszy pomysł. Jeśli...

    Zamknij się. Gdyby nie twoje ociąganie się z przekazywaniem informacji, to nie musielibyśmy ruszać się nigdzie.

    Cóż. Czy to, kto będzie kształcił Wyszesława, ma takie wielkie znaczenie?

    Koniec końców i tak zostanie wielkim wojownikiem, jak jego ojciec.


    Milcz!

    Albo nie... zmieniłem zdanie. Gadaj wszystko, co wiesz o tym wędrownym... pożal sie Boże, nauczycielu.

    Zwą go Gerard z Richeux.

    Jest bardzo tajemniczy. Nosi ze sobą wielki miecz dwuręczny, z którym nigdy się nie rozstaje.

    Nie jest stary, ale ma długie, białe włosy na głowie...


    Metroseksualista!

    ...

    Farbuje włosy! I ktoś taki miałby być wychowawcą Wyszesława?

    Pomyśl tylko, Wasyl.

    Nauczyłby hrabiego myć zęby! Fuj!

    Domazirze, czasami naprawdę mnie przerażasz.

    Chodźże, przerażona zmoro. Każda minuta jest na wagę orzecha.

    Nie możemy dopuścić tego frankijskiego pajaca do hrabiego!

    Hoo... Hoo... Hoo...



    Szuru, szuru... trrrach...

    Ktoś będzie musiał kiedyś naprawić tą podłogę.

    W sumie.



    Szuru, szuru...

    Niech mnie, ilu ludzi. Za moich czasów nigdy nie organizowaliśmy tak wystawnych uczt.

    Domazirze, możesz mi zdradzić swój plan?

    Dowiesz się wkrótce, teraz... pod stół.

    Pod s...

    Ogłuchłżeś, czy co?! Tak, pod stół. I nic nie rób, póki wyraźnie nie powiem.

    I have bad...

    POD STÓŁ.

    Dobrze, dobrze.

    I słuchaj.



    ...a teraz chciałabym prosić o ciszę.

    Hmmmrmhhmhh...

    Ciszę.

    Mrrhhmmrrr...

    CISZĘ!

    Łup! Kssst!

    ...



    [size=-2]Uwaga, drzazgi.

    Hoo... Hoo... Hoo...[/size]



    Jest cisza? Dobrze.

    Powitajmy więc naszego specjalnego gościa.

    Przybył on z dalekich krain za wieloma górami i lasami.

    Nie ma nikogo, kto byłby w stanie zliczyć jego heroiczne czyny, ani...


    Chciałbym przejść do rzeczy, wielmożna pani.

    ...proszę, Ryszardzie z Grenady.

    Gerardzie z Richeaux.



    Jestem wie... zakonnikiem. Nasze sprzysiężenie od wieków walczy ze złem. Które przyjmuje różne postacie.

    Różne postacie?

    Demony, zjawy, czarnoksiężnicy, inni szatani. Smoki.

    Szszszszszsz...

    Cisza!



    [size=-2]Smoki?

    Biały komediant.


    Kto uwierzy w takie bajdury...[/size]



    Smoki? Prawdę powiadasz?

    Ano.

    Smoki! Ojej!



    [size=-2]Nadzieja matką głupich?

    Brak mi słów, Wasyl.[/size]



    W jakim celu do nas przybyłeś?

    Nie będę mówił długo.

    Wie... nasz zakon nie jest otwarty dla każdego.

    Tylko nieliczni mogą podjąć trening.

    Jednym z nich jest Wyszesław.

    Jak to?

    Tak jest mu pisane. To jego przeznaczenie.

    Szszszszszszsz.

    Wyszesław wyjedzie ze mną do siedziby zakonu.

    Chateau Morheaux we Francji.


    Szszszszszszszsz.

    Tam przejdzie intesywny trening zarówno ciała, jak i ducha.

    Szszszszszszsz.

    A gdy osiągnie dojrzałość, wróci do Pskowa.

    Szszszszszszszsz.

    CISZA!

    Wielmożna pani, wielkie rzeczy pisane są Wyszesławowi.



    [size=-2]Niech mnie!

    Chce wywieźć Wyszesława do Francji!

    To handlarz dziećmi!

    Nie, Wasyl, to już za dużo nawet jak na moją eks-głowę.[/size]



    Nie może tak być!Moja droga, czy ty poważnie chcesz powierzyć jedynego następcę tronu temu człowiekowi?

    Po co wysyłać Wyszesława aż do Francji?


    Są mu pisane wielkie czyny. Sam słyszałeś.

    Co ty możesz mu zaoferować, Gieorgij?



    [size=-2]Ten biały drab chyba ją zahipnotyznował.

    Wasyl, czas na mind tricki.

    Mam odwieść Ksenię...

    Nie. Ksenią zajmę się ja. Ty uderz w najmocniejsze ogniwo.

    Gerarda Metrusia.

    Musimy ocalić Wyszesława.

    Dobrze, Domazirze. Powiedz mi tylko, jak ty chcesz wpłynąć na nią.

    Ochhh. To już moje zmartwienie. Zajmij się tym, co przykazałem - dobrze?

    Jasne.[/size]



    Ehe... nauczę go jeździć katapultą... pomachamy mieczykiem trochę... pogryziemy orzeszków...

    Gieorgij, aleś ty głupi. Na co mu mieczyk i kapatulta?

    Katapulta.
    Katapulta.

    Nie. Ryszardzie...

    Gerardzie.

    Gerardzie, uroczyście powierzam wykształcenie Wyszesława tobie i two...

    Nie ma mowy!

    Ooooo!

    Kto...

    Ani mi się waż, gruby potworze!

    Uuuu!

    Prask!

    Auu! Mój nos!

    Mój biedny... za co? To nie ja!

    KTO TO POWIEDZIAŁ?

    Szszszszsz...



    [size=-2]Ho, ho.

    Finezja barbarzyńcy z toporem dwuręcznym.

    A to dopiero początek!

    Widzimy się pod drugim końcem stołu, za chwilę.[/size]



    ...szszszsz...

    Kto to powie...

    Tutaj, lewiatanie!

    Oooo!

    Jak śmiesz!

    Brzdęk! Trach!

    ...



    Wziuuuum...

    [size=-2]Domazirze! Srebrny talerz!

    Uważaj!

    [/size]

    Aaaa!Aaaarghhhhh...

    Łup.



    [size=-2]Uff... Hoo... Hoo...

    Było blisko.

    Pierwsza ofiara bójki na koncie Ksenii. Jak mu tam było? Maksim?

    Skończyć z gardłem poderżniętym latającym talerzem.

    Maksim kwalifikuje się pod nagrodę Darwinowa.

    Gadaj, co z białowłosym.

    Ciężko. Nie mogę dobrać się do niego.

    Mentalnie.[/size]



    Szszszszsz...

    Moja droga. Na tej sali jest... brzuchomówca!

    Cisza!

    Zabiję was...

    Wszystkich!

    Szszszszsz! O!

    Trzeba go wytropić i złapać!

    To mówiłem ja, Gieorgij, moja droga larwo...

    Łup!

    ...

    Bach.



    [size=-2]Prawy sierpowy Ksenii jest czymś, czego powinno się bać.

    Dojdzie do siebie. Gieorgij na pewno ma twardy łeb.

    Inaczej nie połamałby tego stołu lecąc na podłogę.[/size]



    Oj, to chyba nie on!

    Myślisz, że to śmieszne? Wyjdź na środek, tchórzu!

    Kiedy zajęłaś już całe miejsce...

    Ooooo! Szszszsz...

    Dość! Żaden parobek... Hep! ...nie będzie obrażał... Hep! ...mojej siostrzenicy! Do... Hep! ...ataku! Ani ...Hep! ...kroku w tył!

    Szszszyt!

    Ciach!

    Aaaaaa! Wycią... Łubudu.
    Brzdęk, Ciach, Łup, Łup.



    [size=-2]Wujaszek Josif... sięgnął po stal.

    I znów bijatyka.

    Pię...

    Uwaga! Przewracają stół!

    Pod okna! Już![/size]



    Rumpupum! Brzdęk! Szyt! Ciach!
    Bam, bum, bum! Łup! Aaaaa!
    Ciach! Uh! Kszsz! Drzzit!
    Wazonem go, wazonem!
    Raht! Bzzzt! Łup!



    To nie brzuchomówca.

    Bach! Łubudu! Kszszsz!

    To nie brzuchomówca....

    Ciach! Szszsz! Brdpl!

    TO NIE BRZUCHOMÓWCA!

    ...

    To demon.



    [size=-2]Wasyl! Cóżeś zrobił?!

    Musiał w jakiś tajemniczy sposób wykryć moje próby...[/size]



    AAAAAA! Demon!
    Smok! Ciach! Ciach! Łubudu!

    Tak, demon.



    [size=-2]Na brodę świętego Włodzimierza.

    To....[/size]



    Rossi?!

    Tak, pulpeciku. Rossi wrócił.

    Rossi chce pulpecika z powrotem.

    To lepsze, niż wszystkie dotychczasowe smoki i hydry razem wzięte.

    Ty przecież nie żyjesz!

    Nie żyjesz! Nie żyje...

    Łup.

    Pulpeciku. Rossi nie żyje, ale wrócił.

    A wszystko to, bo ciebie kocham...

    Aaaaa!

    Brzdęk! Łup!
    Brzdęk! Łup!
    Brzdęk! Łup!
    Ufffffff...

    [size=-2]Niech mnie... Rościsław swoim śpiewem powalił walczących.

    Biały zniknął.

    I dobrze!Wynośmy się stąd, chciałeś chyba powiedzieć! Moja wytrzymałość na popiski Rościsława też ma swoje granice!

    [/size]

    Szuru, szuru, szuru.

    Łup, Łup, Łup.

    [​IMG]

    Ładna noc.

    Byłoby lepiej widać gwiazdy... gdyby nie ta łuna pożaru na zamku.

    Wieczór pełen wrażeń.

    Mam nadzieję, że uznają dzisiejsze cuda za objawy przesadnego spicia się.

    Wracajmy na wieżę.

    Nie tak szybko.

    O cholera...

    Ty nas widzisz?

    Skoro do ciebie mówię...

    Echeh... rozumiem.

    Wiesz więc, kim jestem.

    I nie zgadzam się, abyś wziął Wyszesława...

    Wyszesław?

    Nie nadaje się do wie... naszego zakonu.

    Tu chodzi o ciebie, Domazir.

    To znaczy... że to było przedstawienie...

    ...mające na celu wyciągnąć ciebie z twojej kryjówki?

    Wreszcie zaczynasz myśleć.

    Do konkretów. Chodzi mi o to.

    Mój brzuch? Co masz do mojego brzucha?

    To, co jest na nim, głupcze.

    Zbroja?

    Skąd ją masz?

    Eee... naprawdę muszę mówić?

    ...

    Kupiłem... z przeceny. U jednego takiego handlarza.

    Instrukcji oczywiście nie dołączył?

    Instrukcji...?

    Tak, instrukcji.

    Przez niemal trzy lata między Pskowem a Porto krążyły transmisje.

    Eee...

    Mauro vpier doro...?

    A. Coś sobie przypominam.

    I chyba nie myślisz, że te przekazy przez całą Europę uszły uwadze mag... uczonych?

    Cała sieć telepatyczna padła przez was dwóch.

    Bo zapragnęliście sobie urządzać pogaduchy.


    Ale...

    Oj Domazir, Domazir. I co ja mam z tobą zrobić?

    Nawet zabić ciebie nie mogę.


    Masz. I żebym ciebie więcej na oczy nie oglądał.

    Eee... Dzięki. Co to?

    Instrukcja obsługi i karta gwarancyjna, idioto.



    I co teraz?

    Ja wyruszam do Nowogrodu. Wypełnić zlecenie na bestię. A wy... róbcie, co wam się podoba.

    Żegnam.

    Gerardzie...

    Czego?

    Czy jak mówiłeś, że Wyszesławowi pisane są wielkie czyny... czy wtedy mówiłeś prawdę o jego przeznaczeniu?

    Mam być szczery? Jeśli przez najbliższe dwadzieścia lat syn Ksenii w ogóle utrzyma się na swoich włościach, to będzie sukces.

    ...



    Gerardowi skądśtam ani trochę nie zależało na Wyszesławie. To Domazir znalazł się w centrum zainteresowania wie... pewnego tajnego zakonu. I bynajmniej nie było to przychylna ciekawość. Rościsław znowu się zjawia, chociaż wszyscy mają go już dosyć. Byłoby mu dobrze w muzułmańskim raju. Biedak. Kto jednak posprząta ten cały burdel? Jakie będą dalsze konsekwencje Nocy Duchów? Niech mnie, tyle tych pytań...


    Wasyl...

    Tak?

    W tej instrukcji nie ma po rusku.

    Ups.







     
  17. Elm0

    Elm0 User

    Żartowałem. Ha-ha-hi-hi.

    [size=+2]Część 13,[/size]
    [size=-2]czyli na wschodzie bez zmian.[/size]


    [​IMG]

    Oto Wyszesław, hrabia Pskowa.

    Będzie wielkim wojownikiem.

    Tak, jak jego ojciec?

    Wasyl, to nie jest odpowiednia chwila do żartów.

    Obydwaj wiemy, że Wyszesławowe przeznaczenie to zjednoczyć Ruś. A temu zadaniu sprosta tylko ktoś naprawdę wielki. Nowy Aleksander Macedoński. Reinkarnacja Juliusza Cezara. Żywe wcielenie Justyniana. Potomek starożytnego rodu, krew z krwi nieustraszonych Rzy...



    Hoo... Hoo... Hoo...

    Przerwa na oddech?



    ...mian, poprowadzi nowy Legion, zjednoczy stepy i lasy Rusi. Wyruszy na podbój Hyperborei i Afganistanu, ziemi Goga, Magoga i Pedagoga. Samarkanda i Bagdad otworzą przed nim swe bramy, a on wyczyści swoje onuce o perskie dywany. Stworzy imperium Trzeciego Rzymu i odbije Konstantynopol z rąk seldżuckich psów...

    Konstantynopol padnie? Domazirze, co to jest?

    Proroctwo.

    Proroctwo? Więc pozwól...

    Co?

    ...że dokończę.

    Zaiste, wielka będzie jego sława. A gdy wszystkich tych nadludzkich czynów dokona, ze snu on powstanie. Przeciągnie, po plecach swą wszechwładną ręką, którą miażdzy swych wrogów na proch, podrapie, a z kufra samowładcy orzech przewspaniały wyjmie, po czym do ust swych go wrazi, by w rozkoszy godnej bogów się pogrążyć.

    Nienawidzę cię.

    Do usług, Domazirze.

    Przejdźmy do następnego punktu.



    Podczas gdy my mitrężyliśmy czas na głupie gadanie, doszło bowiem do bardzo ważnego wydarzenia.


    [​IMG]

    Nie chodzi tutaj o podwójny sojusz Wyszesława z nowogrodzkimi hrabinami, który jest wart mniej więcej tyle, co resztki z przedwczorajszego obiadu.


    [​IMG]

    Ozdrowienie Kseni, zważając na ostatnie wydarzenia, można traktować w kategorii cudu. Nie to mam jednak na myśli.


    [​IMG]

    Nie, to też nie to.

    Perejasława nie żyje?

    Tak. Schorowana i porażona na umyśle, zmarła ze starości.

    Ten koleś na górze jest straszliwie przewrotny.


    [​IMG]

    Taak.

    Niech wszyscy poznają nowego księcia na Nowogrodzie i Biełozierze, Dymitra z rodu Zawida.

    [​IMG]

    Mstislavo Ruricovicci definitywnie pożegnał się z padołem łez.

    Sam myślał o sobie, że jest wielkim wojownikiem.



    Tak jak jego ojciec.



    Inni myśleli o nim, że jest wielką pierdołą.



    Tak jak o jego ojcu.



    Skutecznie pozbawił swoich synów dziedzictwa.



    Tak jak jego ojciec.



    Skutecznie pozbawił nas zwycięstwa nad Letgałami.



    Tak jak...



    Czy to nie będzie nadużycie?

    No dobra, dobra.



    Skutecznie pozbawił Mielonego ziem.



    A Mielony w zamian skutecznie pozbawił go zdrowia. I kilku ważnych części ciała.



    Jaki wniosek?

    Dobry Rurykowicz to martwy Rurykowicz. Bo już niczego więcej nie spieprzy.

    Smaż się w piekle, gnido.



    Jak umarł Mścisław?

    Niezaleczona rana. Zakażenie. Ostra choroba. No i w efekcie trumienka.

    Dość banalna śmierć, jak na człowieka rządzącego trzecią cześcią Rusi...

    A widzisz, Wasyl. Nie wszystko w sprawie śmierci Nochala jest jasne.

    Podobno choroba Mścisława była tak ostra, że musieli mu ją wyjmować spomiędzy żeber.

    Na dodatek jeden ze stajennych Rurykowicza widział, jak pewien białowłosy człowiek starał się nie zwracać na siebie uwagi w pobliżu zamku.

    Domazirze, czy poważnie sądzisz, że Mścisławowe zejście było wspomagane?

    Może? Nie wiem.

    Kto mógłby stać za zamachem?

    Poza mną, Kaupo, Mendune, Buźką, Mielonym, ukochaną żoną, którą wydalił na prowincję, synami, których wydziedziczył, Dymitrem,
    któremu nadał dziedzictwo, Chomikiem, kijowskim Litwinem, braćmi Rurykowiczami, stryjami Rurykowiczami, bratankami Rurykowiczami, tajnymi wie... zakonami i Conchobarem O'Neillem Mścisław nie miał absolutnie żadnych wrogów.


    Chwilkę, kim jest ten ostatni?

    Mścisław? Ksią...

    Nie! Kim jest Conchobar O'Neill?

    [​IMG]

    Con... CO?

    Conchobar O'Neill.

    Na miłość boską, o czym ty mówisz?

    Powiedziałeś Conchobar O'Neill.

    Że co? Jaki Conchobar O'Neill? Ja tego nie potrafię nawet wymówić!

    Domazirze, przecież wyraźnie słyszałem. Conchobar O'Neill.

    Wasyl, ty weź lepiej idź do komnat pań dworu poszukać Perejasławy.

    Macie sobie wiele do opowiedzenia, jak sądzę.

    Ech.. Domazirze. Chyba masz rację... jestem jej coś winien.

    Może mi to zająć trochę czasu... nie czekaj na mnie.

    Nie mam zamiaru.



    No i poszedł.



    Conchobar O'Neill. Phi, też mi coś.


    [​IMG]

    Wasyl poszedł, a my tymczasem przenieśmy się w zupełnie inny rejon Rusi.

    Pogańscy poddani Chomika podnieśli bunt z powodu zbeszczeszczenia świętych orzechów.

    Oj chudo przędziesz, Jarosławie.


    [​IMG]

    I z powrotem do Pskowa.

    Władimir wchodzi w wiek szkolny i trzeba coś z bachorem zrobić.

    Jako że nasz ród nie ma w zwyczaju wysyłać swoich problemów do kościoła, dzieciak będzie się kształcił na dworze.


    [​IMG]

    A tymczasem na południu robi się gorąco.

    Wygląda na to, że kartografowie powinni zawczasu załatwić sobie dostawy ciemnozielonej farby.


    [​IMG]

    O rzesz.

    Mógłbym oszczędzić swego głosu i stwierdzić, że mam deja vu, ale minąłbym się z prawdą bardziej niż Mścisław z tronem kijowskim.

    Chomikowi bałwochwalcy po raz kolejny uznali, że trzeba włoić seniorowi.

    Phi! Dla nich to takie łatwe.


    [​IMG]

    A to utwierdziło mnie w przekonaniu, że zielona farba będzie naprawdę potrzebna.

    [​IMG]

    Światosław, którego już znamy, postanowił sprzymierzyć się z pogańskimi Kumanami.

    Przeciwko własnemu bratu.

    Cóż, to są sprawy czysto rodzinne, Domazirze.

    O, Wasyl. Nawet nie zauważyłem, kiedyś wrócił. Jak...

    Perejasławy nigdzie nie ma. Chyba poszła do nieba.

    Szkoda. Przepadnie jej najlepszy okres życia.

    Po-życie...



    Mówiłeś coś o Kumanach, Domazirze?

    O jakim Concho... eee...

    ... tak, o Kumanach.

    Plemię to znane jest ze swojego umiłowania do teatru.

    [​IMG]

    Ten śniady przystojniak to nie kto inny jak Shah Rukh Khan, król Kumanów.

    Był on wielkim miłośnikiem przedstawień i utalentowanym aktorem zarazem.

    Właśnie za jego rządów spod piór kumańskich dramaturgów wyszły największe sztuki wszechczasów, jak "Shah Rukh Khan tańczy" czy też "Wesele na stepie".

    Niestety, ich specyficzną cechą jest to, że mogą być oglądane jedynie po spiciu się do nieprzytomności.

    Domazirze, zbaczasz z tematu. Co się stało z Shah Rukhem?

    Shah Rukh? Skończył marnie.

    w 1073, jak co roku, wyruszył na wielkie tournee po swoich ziemiach. I nie tylko swoich.


    A na stepie, wbrew pozorom, pogoda bywa kapryśna. Czasem słońce, czasem deszcz.

    I biedny król złapał straszny katar.

    A że u Kumanów medycyna stoi, odwrotnie niż sztuka, na żałosnym poziomie, znachorzy chcieli uleczyć króla... odrąbując mu nos.

    Auć.

    Włócznią.

    To tak w ogóle się da?

    Nie. Ale oni o tym nie wiedzieli.

    Przynajmniej teraz mają narodowy artefakt.

    Włócznię z Umysłem Wielkiego Króla Shah Rukha.

    Eufemizm?

    A cóż ty myślał? Trudno, żeby nazwali ją zardzewiałą piką upaćkaną mózgiem byłego władcy.


    [​IMG]

    Kolejna zła wiadomość dla Pskowa.

    Gieorgij, wychowanek rzymskich akademii wojskowych i kolejny adorator waleni, trafia tam, gdzie wszyscy będą kiedyś musieli.



    Nie, nie chodzi o urząd skarbowy.

    Cóż, być może wkrótce los skieruje do bram Pskowa godnego następcę.

    [​IMG]

    Chwała Bogu.

    Oto do Pskowa przybywa giermek tajemniczego rycerza.

    Prosi on o miejsce na dworze dla młodego, wykształconego i przystojnego przybysza.

    Trudno wymagać od Ksenii, aby odrzuciła taką ofertę.

    [​IMG]

    Kolejna lekcja życia: nigdy nie wierz kampaniom reklamowym.

    Dobrze przynajmniej, że z obleśnego Świętopełka całkiem niezły rachmistrz.


    [​IMG]

    Problemy? Jakie problemy? Do kościoła? Jakiego Concho...


    [​IMG]

    Wasyl! Waaasyl!

    Co się stało?

    Na bogów, Wasyl. Obcy są wśród nas.

    A jeden z nich...

    Domazirze, o co ci chodzi?

    Popatrz na jego twarz! On nie może być z tej ziemi.

    Ty za życia nie wyglądałeś o wiele lepiej.

    Zobaczysz, on kiedyś przyjdzie do nas. Po nasze ciała.

    [​IMG]

    O NIE!

    Już przyszedł.

    Nie panikuj, Domazirze. Dymitr rozpoczął wojnę z Finami i potrzebuje pskowskiego regimentu.

    A takiego wała.

    [​IMG]

    Nie będzie Obcy pluć nam w twarz.

    Każdy w hrabstwie wie, że poradzimy sobie sami.

    Wszystko pięknie...

    Tylko obawiam się, że nie mamy marszałka.


    [​IMG]

    A po co nam marszałek? Dawid doskonale sobie poradzi.

    Cóż... wygląda na to, że przepowiednia Gerarda sprawdzi się całkiem niedługo.

    Niech cię diabli i Conchobar O'Neill porwą, Wasyl!



    ...



    Ha, znowu to powiedziałeś.

    Co?

    Conchobar O'Neill, głupcze.



    Taak. Conchobar O'Neill, głupcze, jak powiedział niegdyś wielki mąż stanu. Na tronie nowogrodzkim zachodzi zmiana. Mścisław is no more, a na arenę dziejową wkracza Dymitr Nie Z Tej Ziemi. Na południu Rusi teatralne gesty przerodziły się w prawdziwą walkę na noże i włócznie. Na północy zaś rozgorzał nie mniejszy konflikt, bo z wrogiem potężnym i zdeterminowanym, aby przerobić Psków na święty gaj. Czy Wsiewołod ma szanse przeciwstawić się połączonym siłom Kumanów i Światosława? Czy Wyszesław i Dymitr pokonają fińską hydrę? Czy Conchobar O'Neill rzeczywiście istniał, czy może jest jedynie bajką do straszenia krnąbrnych dzieci? Jak się wymawia jego imię? O tym już, miejmy nadzieję, wkrótce...

     
  18. Elm0

    Elm0 User

    Są takie chwile w życiu Rusina, że i Finowi trzeba dać w mordę.



    [​IMG]

    Carramba! Nuno nuevo!

    Nuno resurectio e grando nojalo y garncho frisuro! Y nameno PEREZ.

    Y troblo nucho!

    Reino Castilliano muslimo edangerado!

    Ala Nuno no moro napijer dolo!

    Nuno senioritas deservo!

    Nuno jutivo y scepticalo, non napijer dolo!

    El grande Nu...



    Chptssssszzzz. Brdblziummm.





    [​IMG]









    [size=+2]Część 14,[/size]
    [size=-2]czyli Wielka Wojna.[/size]


    [​IMG]

    Czy my naprawdę wiemy, co robimy?

    ...

    Domazirze!

    Hoo... Hoo... Hoo...

    Wasyl, w tej zbroi jestem niepokonany.

    Domazirze...

    Tylko czekam na chwilę, kiedy zanurzę swój miecz we krwi jakiegoś podłego poganina.

    Domazirze!

    Po pierwsze, jesteś duchem. A duchy nie walczą podczas bitew.

    Po drugie, nawet jeśli chciałbyś wziąć udział w wojnie, to nie masz miecza.

    A po trzecie: Czy w ogóle słyszałeś, o co pytałem?

    Zero w tobie romantyzmu, Wasyl.

    Przykro mi, Domazirze, ale mój wewnętrzny winkelwerter umarł gdzieś pomiędzy twoimi kolejnymi skokami z wieży.

    Zresztą z ciebie też romantyk przewspaniały. Złorzeczyłeś Bogu, bo nie dostałeś od niego kuroniówki.

    No i mogłeś przynajmniej rzucić się z jakiejś góry, a nie tej na wpół zrujnowanej wieży.


    Grymas zła.

    Och.



    Czego tam chciałeś, brutalu?

    Czy naprawdę Dawid musi zostać marszałkiem?

    Tak. Bo Ksenia nie może.

    A po tym, jak bezpośrednio przyczyniła się do kaputgemachtu Gieorgija, nie ma w całym Pskowie żadnego lepszego kandydata niż Dawid.

    Na Boga! Domazirze! Jedyną ostrą rzeczą, którą Dawid umie się posłużyć, jest nóż kuchenny.

    I co z tego? Jakby się postarał, to i łyżeczką mógłby kogoś ubić.

    Domazirze! Ale Dawid ma dzieci!

    [​IMG]

    [​IMG]

    O! tej dwójki to jeszcze nie widziałem. To daje w sumie... pięć, sześć?

    Pięć.

    Dobrze, pięć. Ale wracając do tematu. To, że Dawid ma mały regiment gnojków, nie ma żadnego znaczenia.

    Ab-so-lut-nie żadnego. Dawid zostanie marszałkiem.


    Zobaczysz, Wasyl. Jeszcze rozsławi nasze hrabstwo na wszystkie strony świata.

    I tej sławy się właśnie obawiam.


    [​IMG]

    Wojtek, król Finlandii.

    Hm... Typ nordycki.

    Już wkrótce poczuje na sobie żelazną pięść Nowogrodu. I Pskowa.

    [​IMG]

    Nasi chłopcy rozgrzewają się właśnie na nowogrodzkiej murawie.

    Do boju, Dymitrze!

    [​IMG]

    Mimo wszystko wolałbym, żeby ruszył swój tyłek zamiast wypowiadać wojny kolejnym kacykom.

    [​IMG]

    No wreszcie. I jak pięknie. Dymitr i Domasław zdobywają trzy punkty na wyjeździe.

    [​IMG]

    Czyżby komuś przyszła do głowy myśl, że hrabia Wyszesław stchórzył i jego armie nie wyruszą na wojnę?

    Jeśli tak, to może poczuć się wyprowadzony z błędu.

    Cele wojenne Dymitra są nam bliżej nieznane.

    Trudno powiedzieć, czy młody książę najechał na Finów dla łupów, aby zanieść im Słowo Boże w formie błyskawicznej, czy może niczym Rościsław... dla kilku niewolnic.

    Umysły kosmitów są bardzo trudne do rozgryzienia.

    Jednakowoż jaka by owa przyczyna nie była, nie jest to ważne.

    Ważne jest to, co my możemy zdobyć na tej wojnie.

    A co możemy zdobyć, Domazirze?

    Cóż. Łupy, dusze do nawracania, niewolnice. Tysiące mil zamrożonych pustkowi gdzieniegdzie upstrzonych jodełką i jeziorkiem. I jedną, najważniejszą rzecz.

    Sukcesję.

    To znaczy, że stary plan na Dorpat ponownie wraca do łask?

    Mniej-więcej.


    [​IMG]

    Wasyl, jak ja nienawidzę tego przebrzydłego budżetu.

    Sytuacja nie wygląda dobrze, Domazirze. Tracimy tyle pieniędzy, że jeśli wojna przeciągnie się dłużej niż kolejne cztery miesiące, to hrabstwo będzie musiało się zadłużyć.

    Niech mnie, Wasyl. Od czego jest ten opasły wieprz Świętopełk? Podobno zna się na dukatach, dubletach, floretach...

    Musi coś wymyślić. Przeznaczenie Wyszesława woła o krwawy podbój. I nie pozwolę, aby jakaś głupia dziura budżetowa pokrzyżowała nasze plany!

    [​IMG]

    O! Już lepiej.

    Tak, zdecydowanie. Teraz złoto skończy się dopiero za dziewięć miesięcy, a uwzględniając rzecz taką, że płacimy za utrzymanie jedynie trzech czwartych armii, to może i rok.

    Oczywiście o ile wcześniej armia Pskowa nie zostanie zadeptana przez Finów.

    Zaczynasz mnie naprawdę denerwować.

    Do usług, Domazirze.


    [​IMG]

    Plan był prosty.

    Siły Dymitra Nie Pokazuj Twarzy Przed Dziesiątą Wieczorem Tudzież Mamo, Co Ty Najlepszego Narobiłaś zwiążą wściekłe hordy lodołamaczy na wschodzie, a my w tym czasie uderzymy w miękkie podbrzusze fińskiego niedźwiedzia.

    [​IMG]

    Niestety, jak to zazwyczaj w genialnych planach bywa, nie uwzględniają one przypadkowych zdarzeń niezależnych.

    Teraz mogę z całego serca powiedzieć, że Nowogród znalazł się po uszy w rzadkim, brązowym i intensywnie pachnącym.

    Niedobrze, Domazirze.

    Niedobrze? Niech mnie Wasyl, jesteśmy martwi. Na Nowogród rusza właśnie pięć tysięcy posępnych tundrowych drwali, a ty mówisz NIEDOBRZE?

    Domazirze, bez paniki.

    Spójrzmy na to okiem obiektywnego obserwatora.


    Z jednej strony dysproporcja sił jest dość wyraźna.

    Ale z drugiej strony...

    ...

    Trochę potrwa, zanim dotrą do Pskowa.

    Ach, świetnie. Moje serce śpiewa.



    To na co czekamy?! Drużyna Ak... Dawida, do boju!

    [​IMG]

    Trochę jednak potrwa, zanim ta banda brudasów pozbiera się z namiotów i ruszy dalej. W tym czasie przedstawimy...

    ...oś zła.


    Ogniwo numer jeden: kolejny wielkogęby. Sarak jakiśtam, szef Samojedów.

    Mawiają, że oczy to zwierciadło duszy?

    Jego kaprawe oczka mówią aż za dużo o charakterze tego psubrata.

    Dobrze, nad czym więcej się tutaj rozwodzić? Zapamiętajcie tylko: ten pan jest zły i brzydki.

    Nie lubimy tego pana.


    [​IMG]

    Tego też.

    Jego imię jest dobrym ćwiczeniem logopedycznym, ale ja nie mam zamiaru strzępić języka.


    Nazwę go Rzepa. Czemu? Bo przypomina.

    [​IMG]

    Rzepowi.

    Trochę ich dużo.

    Ano.

    [​IMG]

    Domazirze, Dawid właśnie zwyciężył jakiś fiński oddział.

    To jest dobra wiadomość! Jestem pewien, że mężny marszałek Pskowa popisał się bohaterstwem na polu bitwy.

    Domazirze. Gdy twoja armia liczy cztery tysiące mężów, a wroga stu, to trzeba naprawdę się spieszyć, aby zostać bohaterem.

    Na męstwo przyjdzie jeszcze pora.

    Wyczuwam telepatyczny przekaz: gdy to pogan będzie cztery tysiące, a nas stu.

    Ty to powiedziałeś, Domazirze.



    Chwilunia.

    Powiedziałeś cztery tysiące mężów?

    Tak. Armia Dymitra zrządzeniem losu przechodziła niedaleko pola bitwy.

    Ach tak.

    Dobrze. Ale skoro oni są tutaj, to kto walczy na wschodzie?

    To chyba jedno z tych pytań, na które nikt nie chce znać odpowiedzi.

    [​IMG]

    Niech to, ten głupiec popsuje cały nasz misterny plan.

    Dymitrze, czego ty się spodziewasz? Ta prowincja jest za mała dla nas dwóch.

    [​IMG]

    Mądrzejszy musiał ustąpić.

    Dawid kieruje się do kolejnej prowincji fińskiej. Niestety zwiadowcy donoszą, że Wojtek kitrasi tam kolejny legion smutnych drwali.

    Nie spróbuje bohaterstwa?

    Tym razem zdrowy rozsądek jest górą. A zdrowy rozsądek mówi nam, że za atak na silniejszego liczebnie wroga dowodzonego przez osobnika o sześć razy wyższych umiejętnościach wojskowych na pewno nikt nie dostanie ciasteczka.

    Co najwyżej ciasteczkiem. A w najgorszym wypadku, to ciasteczko dostanie jego.

    [​IMG]

    Wracamy, Dymitr poszedł sobie na wschód. Wreszcie.

    [​IMG]

    O dziwo, lokalnego szamana nie przejęły tysiące Rusinów hasających po jego lasach.

    Może dlatego, że sam poszedł hasać po naszych.

    [​IMG]

    Niech to pozostanie zmartwieniem Dymitra. Nie naszym.

    [​IMG]

    Chciałbyś, robaczku. Nic z tego. Wszystkie twoje zamki będą naleźeć do nas.

    O ile nic nie powstrzyma Dawida.

    [​IMG]

    Patrz, jaka ładna, okrąglutka liczba.

    Mniej ładne jest to, że właśnie idą na Dawida.

    Ha, Domazirze. Ciasteczko też chce mieć coś od życia.

    Ajajajajaj.



    Chwila.

    Skoro oni są tutaj...

    To nie ma ich tam!

    Implikacja godna Arystotelesa, Domazirze.

    [​IMG]

    Hej ho, Hej, ho, po ziemię by się szło.

    [​IMG]

    Wojtek nie przejmuje się szwajcarskością swojego frontu i kontynuuje marsz w stronę Nowogrodu.

    A my oczywiście bezlitośnie skorzystamy z jego predefiniowanego debilizmu.

    [​IMG]

    Każda piędź ziemi jest dobra, jeśli przybliża nas do upragnionego tytułu władcy Nowogrodu.



    A teraz czas na mały quiz.

    Co widzicie niezwykłego na powyższej rycinie?



    Nie mam na myśli niedźwiedzia z pióropuszem na głowie, mieczem w dłoni, i gwiazdkami przed oczyma.



    Ani tego śmiesznego statku wyznawców Thora, który właśnie płynie na wojnę z Islandią.



    Nie, tego też nie.



    Taak! Brawo dla białowłosego pana.

    Białowłosego?

    Ups...

    Tylko przechodziłem w pobliżu. Nie przeszkadzajcie sobie.

    Eee... to na czym skończyłem?



    W tych mrocznych i pełnych przemocy czasach Psków doczekał się bezinteresownej pomocy.

    [​IMG]

    Stjepan Wasilijewicz, marszałek moskiewski, z sobie jedynie znanych powodów postanowił pomóc Dawidowi w oblężeniu pogańskiego grodziszcza gdzieś w dzikiej Finlandii.

    Oto prawdziwy przyjaciel Pskowa.

    Doceńmy jego pomocną dłoń.



    Dobra, żarty na bok.

    Na pewno nie przybył tutaj z dobroci serca.

    Stjepanku, Stjepanku.

    Coś ukrywasz. A ja mam zamiar dowiedzieć się, co.

    [​IMG]

    A czasu na to nie zostało dużo.



    Wojna trwa. Dawid, dzięki fortelom podsuniętym przez Latającego Hrabiego, zdołał uniknąć interakcji z Ciasteczkiem i szczęśliwie dotarł w samo serce niegościnnej i mroźnej krainy zwanej Finlandią. Prawdziwa rozgrywka o być albo nie być księstwa rozgrywa się na wschodzie. Śnieg ubity pod nogami kilku tysięcy ganiających się bez sensu mężów wkrótce zabarwi się na czerwono. Czy Nowogród przetrwa? Czy Wojtek będzie górą? Czemu Stjepan przybył na pomoc Dawidowi, jeśli jego dom wkrótce wpadnie w średnio serdeczny uścisk ciemnozielonego bloba? A co on trzyma w ustach?

    Przyszłość pokaże...


     
  19. Elm0

    Elm0 User

    Odłóżcie widły i pochodnie, PROSZĘ.

    [size=+2]Bonus drugi,[/size]
    [size=-2]czyli ku gawiedzi uciesze. [/size]



    Domazirze, Domazirze!

    Ech... Co, Wasyl? Czego ty znowu chcesz?

    Mamy gościa.

    Brednie gadasz. Gość? U nas? Któż miałby nas odwiedzać?

    ...

    Nie... chyba nie on?

    Tak się składa, że on.



    Tak, to ja.

    Uch.

    Co ciebie do nas sprowadza, drogi przyja...

    Daruj sobie.

    Nie jestem babą, Domazir. Nie praw mi gównianych kupletów.

    Wyobraź sobie, że nie miałem najmniejszej ochoty oglądać twojej astralnej gęby jeszcze raz.

    Ale obowiązek, to obowiązek.

    Mam dla ciebie prezent.

    Prezent?

    Nagrodę, pierdoło.

    Eee...?

    Czym sobie zasłużył na nagrodę?

    A co ja jestem? Kazali mi tylko donieść ten szmelc tutaj. Co właśnie uczyniłem.

    Dobra. Co to za nagroda?

    Chwilę. Za chwilę ci przyniosę.



    Już. Masz ci te twoje precjoza.

    Eee... Co to jest?

    [​IMG]

    Ciasteczko.

    CIASTECZKO?

    Tak, ciasteczko.

    ciasteczko...

    Tak, ciasteczko! Długo to będziesz jeszcze przeżywał?

    To nie jest zwykłe ciasteczko.

    Nie?

    [​IMG]

    To pozłacane ciasteczko.

    Pozłacane? I co ja mam z nim zrobić?

    Na tarczę sobie przyklej, Domazir. Moja sprawa?

    Ciacho jest twoje. Rób z nim, co chcesz.




    Taak. Mam dla ciebie jeszcze coś.

    [​IMG]

    Kufer?

    Na wzrok ci padło? Tak, kufer.

    Jest jedno ale.

    ...

    Odłożysz go pod ścianę i przez tydzień nawet nań nie spojrzysz.

    Gdy nadejdzie godzina dwunasta siódmego dnia, dopiero wtedy będziesz mógł dostąpić doń i otworzyć wieko.

    [size=-2]Klucze masz tutaj, w worku. Tylko ich nie zgub, bo firma nie dostarcza zestawu zapasowego.[/size]

    Rozumiem, że nie...

    NIE.

    Nie myśl o tym pieprzonym kufrze. I nie denerwuj mnie głupimi pytaniami.

    Na mnie czas. Żegnaj, Domazir. Obyś miał dużo szczęścia.

    Przyda ci się.

    Eee...



    I pojechał, dziwoląg jeden.

    Nic z tego nie rozumiem. Ciasteczko? Kufer?!

    Wasyl. Może ty mi wyjaśnisz, o co w tym wszystkim chodzi?





    Wasyl?





    Wasyl?!

    Co ty robisz?!

    Mfhhhh.

    Wasyl!!

    Całkiem niezłe nadzienie.

    Tylko trochę w zębach pochrzęstuje.

    Jak mogłeś? To była moja nagroda! Moje ciasteczko!

    Po co się od razu unosić?

    Jeszcze trochę zostało. Chcesz?

    Nienawidzę ciebie, Wasyl.

    Do usług, Domazirze.




    Gość nieoczekiwany, nieoczekiwane dary przyniósł. Miast trzech króli przybył co prawda jeden szemrany zabijaka, ale któż wie, czy podarunek, który zostawił, nie cenniejszy od wszystkich klejnotów i śmierdzideł świata?




    ...szczebel z drabiny Jakubowej!

    Włócznia chana Kumanów!

    Szczęka Haralda Duńskiego!

    Rogi króla Artura!

    Relikwie Mieszka Bolesławowica!

    relikwie?



    Ale o tym... za tydzień.
     
  20. Elm0

    Elm0 User

    Wojenko, wojenko...

    [SIZE=+2]Część 15,[/SIZE]
    [SIZE=-2]w której o zbrojnych peregrynacjach Dawida mowa dalsza. I o tym, co z nich wynikło. Albo nie wynikło.[/SIZE]​


    [​IMG]

    Mimo wojny, życie w Pskowie toczy się dalej normalnym biegiem.

    Oto nadchodzi zapowiedź przemiany gospodarki hrabstwa.

    W mieście pojawiają się pierwsze Kupieckie Domy Towarowe, co może zwiastować odejście od tradycyjnego handlu bazarowo-stadionowego.

    Jak ja nienawidzę tych kupczyków, Wasyl.

    Czemu, Domazirze? Bogaci mieszczanie zapłacą więcej podatków, więc państwo również zarobi.

    Niech cię, Wasyl. Dostrzegasz problem jednostronnie.

    Na tym świecie jest coś takiego, jak boski porządek. Co ten porządek oznacza?

    Oznacza tyle, że każda klasa społeczna ma własne zadania do spełnienia ku chwale Bożej.

    Jesteś wybiórczo pobożny.

    Jestem pobożny wtedy, jak mi to potrzebne. Ale do rzeczy.

    Każda grupa ma swoje obowiązki.

    Chłopi są wyzyskiwani od rana do wieczora, od zmierzchu do świtu. Aby nam żyło się lepiej.

    Już to kiedyś słyszałem.

    Mieszczanie. Ich domeną jest pieniądz, handel, rzemiosło i tak dalej.

    Rycerstwo. Czyli my.

    Dobrze wiedzieć.

    Nam Stwórca przeznaczył sprawowanie władzy nad dobrami ziemskimi, wojaczkę i inwazyjne sposoby niesienia słowa Bożego.

    I ostatnia klasa społeczna, czyli duchowieństwo. Które zajmuje się żywym odwierciedlaniem siódmego dnia Boskiego dzieła stworzenia.

    Ach, czasami też napiszą jakąś bzdurną książkę.

    I tak właśnie wygląda nasz Boży świat. Każdy ma swe miejsce i przeznaczenie. Porządek, ład, harmonia. I wydawać by się mogło, że jest to najlepszy z możliwych światów.

    Ale znalazła się banda miejskich matołów i opojów, który najwyraźniej mają boski porządek w bardzo głębokim poważaniu.

    Ci, obrzydliwość mnie bierze, szaleńcy wymyślili sobie, że to oni powinni sprawować władzę. Wyroili sobie republikę.

    Burżuje spijający witalne soki z klasy robotniczo-chłopskiej, zniewalający i wyzyskujący biednych tego świata...

    ...gotowi zrobić wszystko w imię brzęczącego złota. Wyzuci z wszelkich norm moralnych.

    Teraz już wiem, czemu na każdej mapie Psków jest na czerwono.

    Słyszałem, że gdzieś na południu istnieją te republiki.

    Pomyśl Wasyl. Co, gdyby Nowogród był tą przebrzydłą republiką?

    [​IMG]

    Domazirze, wiele razy ponosiły ciebie wodze fantazji, ale Republika Nowogrodu jest największą bajką, jaką od ciebie kiedykolwiek słyszałem.

    To nierealne, aby Nowogród kiedykolwiek stał się republiką. To tak, jakby Mścisław... był blondynem.

    Jeszcze zobaczysz, Wasyl. Jeszcze zobaczysz.


    [​IMG]

    Ach. Trójpolówka. Dzięki niej wyzyskiwanie chłopa będzie lepsze, niż kiedykolwiek przedtem.

    Kolejny mały przełom w historii Pskowa. Dziwi mnie jednak, że ten ruski wynalazek dopiero teraz zawitał na dobre w naszym hrabstwie.

    Nie wiedziałem, że to na Rusi ją wymyślono.

    Jakże to? Oczywistym, że u nas.

    O powstaniu trójpolówki krąży pewna ciekawa historia.

    Otóż swego czasu we wsi pod Kijowem mieszkało czterech braci.

    Chłopów?

    Tak, chłopów.

    To... u nich też są bracia?

    Eee...

    Domazirze, tak. U chłopów są bracia. Siostry też. Ojcowie i matki też.

    Poważnie? Ja myślałem, że oni się lęgną z ziemi.

    Co?!

    No bo zawsze jak wycinaliśmy w pień jakąś wiochę, to po pół roku byli tam już nowi.

    Domazirze, powiedz mi proszę: skąd oni ciebie wzięli?

    No co? Nie każdy jest taki mądry jak ty.

    A teraz zakończ z łaski swojej tą łajankę i wracajmy do historii czterech chłopskich braci.

    Jak uważasz. Tak więc...

    ... pod Kijowem mieszkała sobie czwórka braci.

    [​IMG]

    Iwan...

    [​IMG]

    ...Igor...

    [​IMG]

    ...Ilja...

    [​IMG]

    ... i Ethelbert.

    Bracia ci odziedziczyli niemały kawałek ziemi po swoim ojcu.

    Niestety, chęć do pracy na roli nie była u nich zbyt wielka.

    Leniwi chłopi? Skandal. Co było dalej?

    Radzili się długo, jak by się zboża dorobić, a przy tym nie narobić. I przeżyć kolejny przednówek.

    W końcu doszli do wniosku, że podzielą pole na trzy części, po jednej dla każdego. Każdego roku dwóch braci miało pracować na swoich działkach. Trzeci natomiast się opieprzał.

    Chwila, Wasyl. Powiedziałeś o trzech częściach?

    Trzech, dokładnie.

    Ale przecież braci było czterech.

    Masz rację. Ethelbert nie dostał swojej działki.

    Mówili o nim, że nigdy nie pasował do swojej rodziny.

    Może dlatego, że nikt we wsi nie potrafił wymówić jego imienia.

    I co później z nim się stało?

    Poszedł zarabiać na chleb do Anglii.

    Ale po drodze jest morze!

    Pewnie o tym nie wiedział.

    ...

    Nie wymagaj od chłopa tak zaawansowanej znajomości geografii, Domazirze.

    Wracając do pozostałych braci. Jak postanowili, tak robili. Przez okrągłe dziesięć lat.

    Szybko okazało się, że plony na ich polach były o wiele większe niż u innych gospodarzy.

    Cała wieś zaczęła więc maniakalnie trójpolić.

    I co dalej?

    Na sioło najechali Pieczyngowie, to co znaleźli, złupili, to czego nie znaleźli, spalili, a ludność wymordowali albo wzięli w niewolę.

    Jednak najeźdzcy zauważyli, że zboża jest więcej, niż się spodziewali. I zaczęli drążyć sprawę.

    Cudowny trójpolak braci wyszedł na jaw.

    Pieczyngowie to lud stepowy i sami nie uprawiali zbyt często zboża. Ale ich kagan wpadł na szatański pomysł.

    Wypuścił braci, ale zabronił im jechać razem pod groźbą nabicia na skórę i obdarcia z palu.

    I tak trójpolówka rozpowszechniła się w Europie. A kagan trzy lata później zmarł z przeżarcia.

    A dobrze mu tak, temu kaganu.


    [​IMG]

    Ktoś gotów byłby pomyśleć, że zapomnieliśmy o dzielnych rycerzach z Pskowa, którzy wojują z poganami daleko od swego domu.

    Ten ktoś niech lepiej nie myśli.

    Mija już pół roku oblężenia Wojtkowego grodu. Dawid poczynił przez ten czas pewne postępy.

    Podziwiajmy tych bohaterów, którzy odważyli się zapuścić w samo serce mroźnej Finlandii.

    Kraj to bardzo dziki i mroczny. Sama myśl o nim może niejedno serce napełnić paraliżującym strachem.

    Podobno na północy kraju Finów żyją przerażające trolle.

    Myślicie, że zjadają ludzi? Nie, to by było zbyt trywialne.

    Te trolle porywają ludzi i poddają ich wymyślnym torturom.

    Legendy Finów mówią o tym, że jeden z trolli, chcąc zaspokoić swoją żadzę krwi, przebrał się w szkocki strój, a będąc w nim ubrany, począł pisać jakiś dziwny pergamin.

    Odczytał go zniewolonemu przez siebie wojownikowi Euvimoinenowi, po czym obrzucił swego więźnia obelgami.

    Dziwny troll.

    Euvimoinen nie zląkł się jednak i przy pomocy swego magicznego miecza Banaamuu pokonał złego trolla.

    Wojownik zostawił ciało potwora i uciekł z jego gawry. Nie wiedział jednak, że troll umrze jedynie wtedy, gdy zostanie pozbawiony głowy, trzeciego palca u prawej nogi i włosów spod pach.

    Bestia zapadła w upiorny sen, który zregenerował jej ciało.

    Ciekawa historia, Domazirze. Naprawdę interesująca. A cóż stało się później?

    Nie wiem. Żołdacy znudzili się opowieścią i zatłukli Fina.



    A oto sytuacja strategiczna na początku nowego roku.

    [​IMG]

    Front wschodni. Tysiące mil pokrytej śniegiem, wypalonej ziemi.

    Problemem nadal pozostaje półtora tysiaka Wojtkowych pod murami Nowogrodu.

    W północnej części frontu trzon sił Dymitra uderzył na rzepowe armie. Bjarmianie zostali zmuszeni do ucieczki na południe.

    Na rzeczonym południu sytuacja jest jednak o wiele gorsza.

    Rzepowi i Samojedzi dokonali zatrważających postępów, zdobywając Wołogdę i Zao... cośtam, dawną włość Obcego.

    Jedyną siłą zdolną zatrzymać dalszy pochód pogan na zachód, jest samotna, otoczona przez wroga, stercząca niczym fa... obelisk Reduta Chomika, broniona mężnie przez jego armię.

    [​IMG]

    O, tą właśnie armię.

    Szczerze mówiąc, to mi nie wygląda na obronę. Na armię też raczej nie.

    Ale męstwa mu nie odmówisz.

    Jarosław wraz ze sztabem doradców i swoim łucznikiem uknuł podstępny fortel.

    Trzech ludzi przebrało się za wędrownych handlarzy... orzechami.

    Mieli wkupić się w łaski Bjarmian, sprzedając towar po zaniżonej cenie. Chomik musiał zacisnąć zęby.

    Wraz z nastaniem zmierzchu, jeden ze szpiegów miał zamordować dowódcę garnizonu, a dwóch innych otworzyć bramy i wpuścić resztę armii.

    Niestety, plan zawiódł.

    Chomik nie wiedział, że Bjarmianie wprowadzili embargo na ruskie orzechy.

    W tej sytuacji Jarosław zmuszony był zamknąć pierścień oblężenia wokół grodu.


    [​IMG]

    A oto front zachodni. Psków wziął na siebie cały ciężar wojny w tym regionie.

    To właśnie tutaj nastąpi rozstrzygnięcie wojny z Finami. Jeśli chodzi o resztę, to już sprawa Dymitra.

    [​IMG]

    Książę przysyła Chomikowi posiłki. Niestety, w okolicy pojawia się również inna armia.

    To się nazywa taktyka małych oddziałów.


    [​IMG]

    Co?! Jak?! Skąd?!

    [​IMG]

    Wojtek jauntował się do swojej stolicy podjąć ostatnią, desperacką próbę obrony.

    Czuję, że to będzie decydująca bitwa całej wojny.

    A co to oznacza? Że powinniśmy być tam, nie tutaj.

    Domazirze, pamiętaj tylko, żeby utrzymywać stały pu...

    Wziuu!​



    Ffffffffffff...​



    Ffffffffffff...​



    Ffffffffffff...​



    Ffffffffffff...​



    BUUM!​

    Ał.

    A mówiłem, Ikarusie.

    Grymas zła!

    Och.

    To wzgórze będzie dobrym punktem obserwacyjnym.

    Jak się nazywa tamta wioska na horyzoncie?

    Pod tą nazwą historia zapamięta bitwę, która rozpoczęła chwalebną drogę Wyszesława do tronu Rusi.

    Hmm... ta wioska... nazywa się...

    Suomuaulakkilaasuukilaattoodekiiristosikuujunaiki.

    Nawet ty przeciwko mnie?

    Ale ja...

    Milcz! I patrz! Oto zaczyna się...

    ...bitwa pod Suomaluma...

    ...Suomulumamu...

    ...Suomuauluku...

    ...Suomuaulakkilusa...

    ...

    [SIZE=-2]Poddaję się. Chlip.[/SIZE]​

    [SIZE=-2]Wasyl, przytul mnie. Proszę.[/SIZE]​

    [SIZE=-2]Takiego wała, Domazirze.[/SIZE]​


    Oto w mroźnej Finlandii pod siołem Suomuaulakkilaasuukilaattoodekiiristosikuujunaiki wkrótce zmierzą się dwie armie. Czy bitwa pod Suomuaulakkilaasuukilaattoodekiiristosikuujunaiki rzeczywiście przejdzie, tak jak pragnie Domazir, do annałów historii? Czy też zostanie zapomniana jak wiele innych bitew i potyczek pod Suomuaulakkilaasuukilaattoodekiiristosikuujunaiki oraz innych fińskich dziur o nazwach, które powodują, że w nocy zrywasz się ze snu oblany potem? W końcu, czy Chomik zdoła pokonać cwanych Bjarmian? Szykujcie się na niespodziewaną niespodziewajkę, której nikt się nie spodziewał!​

    Niespodziewane.

    Milcz, cholerny poligloto.



    Temat oczyszczony, kilka osób dostanie osty za spammerstwo.
    Grzegorz

    Temat oczyszczony i zgodnie z obowiązującymi zasadami na eufi zamknięty.

    W celu kontynuowania AARa przez autora prosze o zgłoszenie się do szefa działu.

    Raferti

    Na prośbę autora - temat ponownie oruchomiony

    yahoo

     
  21. Elm0

    Elm0 User

    Tygodnie czasem bywają NAPRAWDĘ długie.

    [size=+2]Bonus trzeci,[/size]
    [size=-2]w którym Wasyl i Domazir szukają Jutrzenki, a wszystko jest jedynie punktem wyjścia do nowej, niesamowitej opowieści o niezmiennie dziwnej treści.[/size]



    Trzy, cztery...

    Mwhhhh.

    Wasyl, proszę. Może tym razem się uda.

    Domazirze. Nie udaje nam się od trzech dni. Czemu miałoby się powieść teraz?

    Ale co szkodzi spró...

    NIE. Nie, Domazirze.

    Co ci mówił Gerard? Co ci mówił?

    Nie myśl o tym kufrze, nie dotykaj go, póki nie minie o tydzień!

    Ale oczywiście wielki hrabia musiał być MĄDRZEJSZY.

    I musiał grzebać w tym zamku.

    W efekcie hrabia Domazir połączył się ze swoim kuferkiem więzią perpetualną. A przysłowie o lepkich rączkach nabrało znaczenia dosłownego.

    Żadna tam więź. To skrzynia była zaklęta. Germański klajster jakiś się wylał.

    [​IMG]

    Magiczny, o. Na pewno. Inaczej nie trzymałby tak mocno.


    Oczywiście. Kleik ze Schweinfurtu, prosto z manufaktury Heinricha Toepfera.

    Bardzo śmieszne, Wasyl. Bardzo śmieszne.





    Wasyl?

    Co?

    Jak już przyjdzie północ... to... to...

    Puści, prawda?

    Cóż. Jeśli ja byłbym na miejscu tych, którzy obmyślili ten mechanizm... to nie zawierałbym w nim ratunku dla niegrzecznych rączek.

    A możesz jaśniej?

    Wiesz, jaka była umowa między tobą, a Gerardem. Ty ze swojej strony miałeś jedynie wytrzymać siedem dni. W nagrodę, ósmego dnia tuż po północy mogłeś otworzyć pudło i przywłaszczyć sobie jego zawartość.

    Nie wywiązałeś się ze swojej części.

    Czemu więc druga strona miałaby dotrzymać słowa?

    Klejta się, imbecylu.

    Grymas zła.

    Och.





    Wasyl?

    Co znowu?!

    Ja jednak wierzę, że puści.

    Może tak, może nie. Prosta probabilistyka.

    Nienawidzę ciebie.

    Do usług, Domazirze.





    Wasyl...

    Co tym razem...

    Jak myślisz, która będzie teraz godzina.

    Cóż... słońce jeszcze wysoko. Z tego, co mi wiadomo, północ przychodzi zazwyczaj wtedy, kiedy słońca na niebie już nie ma.

    A niech to.





    Wasyl...

    Jeszcze nie...

    Chlip.

    Zamilcz, jaśnie hrabio.





    ...

    Domazirze, czy ty w ogóle nie szanujesz papieru? Wszyscy się niecierpliwią, co będzie dalej, a ty zapełniasz akapity swoimi żałosnymi pomrukiwaniami.

    Zamilczże więc i czekaj do północy jak mężczyzna. To, czym podobno byłeś za życia.

    A ile jeszcze...

    Cierpliwości! Już niedużo czasu zostało.





    Już północ?

    TAK. Domazirze, wybiła dwunasta godzina.

    To znaczy... że już tylko chwile dzielą mnie od poznania sekretu tej skrzyni!

    A przy okazji, uwolnienia swoich rąk z tego magicznego towotu.

    Jedziemy!

    [​IMG]

    Wasyl, wyciągnij mi klucz z kieszeni i włóż go do zamka.

    W kieszeni?

    Tak, w mojej lewej kieszeni.

    Rozumiem więc, że pytanie, czemu grzebałeś w zamku wytrychami, nie będzie mile widziane?

    Słuchaj, mój głupi wieczny towarzyszu. Wyciągnij tylko ten przeklęty klucz.

    Dobrze już, Domazirze.

    Szszusz.

    Masz je?

    Szszusz.

    Nie ma ich tutaj, Domazirze.

    Jak to nie ma ich?

    Twoja kieszeń jest pusta.

    Och. Więc na pewno pomyliłem strony. Tak, zdecydowanie.

    Poszukaj w prawej.

    Szuszsz.

    Obawiam się, że prawa kieszeń jest równie pusta, jak lewa, Domazirze.

    Chyba sobie kpisz, Wasyl.

    Jakże bym śmiał, Domazirze. Kluczy nie ma.

    Poszukaj ich gdzieś po wieży! Przecież nie mogły zniknąć bez śladu! I nie patrz tak na mnie!





    Szukałem w każdym zakamarku naszego wieczystego loszku, Domazirze. Niestety, klucze przepadły.

    Ach. Rewelacyjnie.

    Wielu uważało, że Domazir, były hrabia Pskowa, po śmierci będzie cierpiał nieustające katusze.

    Ale żaden z nich, nawet w swoich najbardziej przepełnionych nienawiścią do mnie chwilach, nie życzył mi wiecznego przyklajstrowania do wielkiego kufra.


    Syzyf przy mnie jest nikim. Ni-kim.

    Małym karzełkiem grającym w Ponga z tyłkiem Zeusa.

    Nie dramatyzuj, Domazirze. Mam pewien pomysł...



    ...

    Nie zgadzam się! W życiu nie uczynię tego jeszcze raz!

    Jesteś już martwy.

    Ach, Faktycznie.

    Dobrze, spróbujmy więc.

    Cieszę się, że poszedłeś po rozum do głowy, Domazirze.

    Przypomnę ci plan. Kiedy powiem "teraz", wyskakujesz przez okno i mierzysz skrzynią w tą wielką skałę u podnóża wieży.

    I myślisz, że to się powiedzie?

    Cóż, biorąc pod uwagę szereg czynników takich jak siła wiatru, objętość skrzyni, rozłożenie masy w środku, miasto, w którym robiono okucia... Zwłaszcza ostatni z wymienionych jest godzien indywidualnego rozpatrzenia. Jeśli robiono je w Pradze, możesz liczyć na to, że skrzynia rozpadnie się niczym źle ułożony mur. Jednakowoż, jeśli pochodzą one z Akwizgranu, kufer zapadnie się raczej do środka. Na kształt jajka zgniecionego silną ręką, tudzież czaszki księcia Jaropełka po spotkaniu z solidnym przedłużeniem ręki brata. Jaropełka, nie czaszki. Lecz na tym nie koniec. Jeśli skrzynię tą złożono w manufakturze starego Dietricha Obstessera, to deski po bokach z braku wzmocnienia przełamią się w pół, natomiast jeśli jest ona dziełem Joha...

    JEBUT.

    Hej, Domazirze, nie zdążyłem powiedzieć "teraz". To było nieuczciwe.

    Mwhh... uhhhh...kfffmww...

    Już idę tam na dół.

    Tup, tup, tup.

    Ani jednego zadrapania.

    Jak świetnie, że mi to mówisz. Sam nie zauważyłem.

    To oznacza... że jednak nie była z Akwizgranu.

    Boże, zabierz mnie stąd. Jak najdalej od tego wariata.

    Przecież chciałem tylko pomóc, Domazirze.

    Ta skrzynia jest dziełem diabła, Wasyl. Nie ludzie ją zbudowali!

    Drewniane okropieństwo. Paskudna skrzynka.

    Ach tak. Jeśli ten kufer stworzyła ręka Szatana...

    To my również zastosujemy szatańskie metody.

    Nie wiem, co wymyśliłeś, ale już się boję.





    Wasyl. Może w końcu zdradzisz mi ten wielki sekret, gdzie się człapiemy.

    Idziemy do Jutrzenki.

    Co? Mogliśmy w takim razie wyjść za pięć godzin.

    Nie takiej Jutrzenki, Domazirze.

    Jakiej więc? Oświeć mnie, zbłąkana duszyczko.

    Jutrzenka, do której podążamy, jest bardzo specyficzną Jutrzenką. My, ludzie Rusi, przywykliśmy bowiem uważać jutrzenkę za porę, w której przerażające zgrzyty gardłowego, koguciego parabawzioblu penetrują mroczne otchłanie bojarskiej świadomości, przywracając ustawienie kończyn do zgrubszapionowego i przywołując mechanizmy obronne organizmu starego Rusina, ograniczające się do zalania gardła szlachetną cieczą. Nie lekceważmy potęgi ciemnej strony Europy!

    ...

    Ach tak, do rzeczy. Jutrzenka... jutrzenka, do której podążamy, nie jest zwyczajną jutrzenką. Właściwie to, rzekniesz, niezwykłe, ale Jutrzenka, do której podążamy, jest...

    Jest?

    ...jest katapultą.

    Katapultą?

    Ni mniej, ni więcej, Domazirze.

    Ka-ta-pul-tą? Co się stało z głową człowieka, który nadał jej taką nazwę?

    Cóż... zaryzykowałbym stwierdzenie, że człowiek ten musi mieć lekko przesłonięte spojrzenie na świat.

    Przez mniej więcej sześciołokciową warstwę ziemi. Niektórych takie rzeczy spotykają po śmierci.

    Och.

    Jeśli natomiast o nazwę chodzi, to jej sekret może tkwić... w wywoływanym przez nią efekcie. Zarówno kogut, jak i kamień z katapulty mogą przyczynić się do bólu głowy.

    Choć w tym drugim przypadku jest to dolegliwość daleko bardziej dotkliwa.

    Rzec można, że łeb aż pęka.


    Ach, to świetnie. Łeb pęka... na pewno coś w tym jest. Tak, to eee... przekonujące wyjaśnienie.

    Coś więcej o tej, hmm, Jutrzence?

    Nie wiem o niej wiele, Domazirze. W przeszłych dniach w jakiś sposób katapulta ta weszła w posiadanie Mścisława.

    Nochala, uhm? No popatrz, coś mu się w życiu udało oprócz spłodzenia kilku upośledzonych karypli.. których i tak wydziedziczył.

    Jednak w machinie tej było coś... złego.

    Coś złego, tak? Katapulta służy do mielenia wrogów na odległość i zwalania im dach na głowy przed, po, albo w trakcie mielenia. Mścisław musiał być naprawdę zaskoczony tym odkryciem.

    Nawet ja wiem, do czego służy katapulta.


    Domazirze, twój sarkazm tylko nożem kroić i podawać saraceńskim dzieciom na podwieczorek. A ja historii nie dokończyłem.

    Nie było to zło związane z jelitowymi zdobieniami włóczni, pucharami z czaszek ani stratowanymi ciałami.

    To było zło... bardziej eleganckie.

    Takie, od którego pragniesz co wtorek zmieniać się w wilka i nawiedzać transylwańskie lasy. Czysta esencja zła...


    Uuuhhh.

    Mścisław wpierw nosił się z zamiarem zniszczenia tej machiny, jednak przeląkł się, że mroczna moc może zostać uwolniona.

    Nakazał więc ukryć katapultę przed światem.


    Dobrze. I gdzie ona jest?

    Mścisław ukrył ją w małej, sennej wiosce w regionie zapomnianym przez wszystkich na Rusi i całym Bożym Świecie. Niedaleko ziem
    Goga i Magoga, wejścia do Hadesu... lasów, gdzie żyją jednookie olbrzymy... pól, na których uprawia się ludzi!


    Gdzie?!

    Wieś Pipidowka, dwie mile od Twojego zamku, podążając północnym traktem.

    Jakże uradowała mnie wieść, że niemal na podwórku trzymałem potężny artefakt zła. Wasyl, czemu mi nigdy tego nie powiedziałeś?

    Nigdy nie pytałeś, Domazirze.

    Nienawidzę Ciebie, Wasyl.



    Widać już pipidowskie sadyby, Domazirze.

    Jeszcze raz, ten plan.

    Jutrzenka ukryta jest pod tym wielkim stogiem siana na uboczu wioski. Mścisław schował w ten sposób ową przeklętą katapultę przed wścibskim wzrokiem i zapachem chłopstwa.

    Nie pomyślał, że chłopi mogą się zainteresować takim stogiem, który czy w wiosnę, czy w zimę trwa niewzruszony?

    Trafne spostrzeżenie.

    Dlatego stóg dzień i noc pilnowany jest przez kilkunastu zbrojnych.

    Stóg strzeżony przez zbrojnych?. Na pewno nie zwraca uwagi w ogóle.

    Tutaj musimy oddać szacunek przenikliwej intrydze Mścisława, Domazirze.

    Rzeczywiście, łeb to on miał nieziemski.

    Gdy już przechytrzymy zbrojnych i Jutrzenkę spod stogu wyciągniemy, ty wraz ze swoim nowym, drewnianym przyjacielem wcielicie się w rolę pocisku. Siła katapulty nada wam wystarczające przyspieszenie potrzebne do tego, aby kilka mil dalej malowniczo rozbić się na jakiś skałach, drzewie, zagrodzie wielodzietnej rodziny chłopskiej, przepływającym w pobliżu drakkarze etcetera.

    Sprytny plan. Choć gdybym był żywy, nigdy bym się na takie coś nie zgodził.

    Ale mam... pytanie.

    Tak?

    Kim jest ten... Etceter?

    Domazirze... już wyczuwam mrok roztaczany przez Jutrzenkę potępionych.

    Lub ciemnotę, jeśli wolisz.



    Zaiste, Mistrz Niezręcznych Pytań powraca do świata... żywych? Domazir będzie musiał płacić wysoką cenę za swoją ciekawość. Przywiązany do kształtnej skrzyni, wędruje przez zaśnieżoną i zapomnianą tundrę Pskowa z wiernym Wasylem u boku w poszukiwaniu demonicznej machiny oblężnicznej. Czy Domazir naprawdę chce poznać, jakie przeznaczenie pisali mu mocodawcy Gerarda? Czy może zależy mu już tylko na tym, żeby pieprzona skrzynia odkleiła się od opuszków astralnego lotnika? Czas pokaże...


     
Status Tematu:
Zamknięty.

Poleć forum